Motel 6

 :: TOPEKA :: OBRZEŻA

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Gość on Czw Lis 01, 2012 12:58 pm

Patrzyła na anioła, nie wiedząc oczywiście, że ten nim jest i uśmiechał się bardzo blado. Sam fakt, że pomógł mu ktoś taki. Osoby o jego urodzie były z reguły popularne i zbyt zajęte by przejmować się małymi zwierzakami. A on był wręcz ciekawy Riley'a. Albo tą ciekawość sprytnie udawał.
Kiedy się przebierał poczuł na sobie jego spojrzenia co poskutkowało jedynie rumieńcem na policzkach chłopaka. Ale żeby zachować się naturalnie nie zaczął się ubierać szybciej czy zasłaniać. Chociaż sytuacja była dziwna.
-Ardour? Wow masz nawet dziwniejsze imię niż ja.
Odpowiedział mu poniekąd zaskoczony. Nie spodziewał się tak obco brzmiącego imienia. A że talentu do języków nie miał nie wiedział czy jest ono włoskie czy francuskie.
Po skończonej rozmowie nie spodziewał się pytań. Niemniej gdy już padły postanowił udzielić Ardourowi odpowiedzi.
-Z dziadkiem. W tej chwili mam już tylko jego. Ale mimo że bardzo mi pomaga, nie mogę z nim zamieszkać. Jest Łowcą, od małego. Kocham go, ale nie zniósłbym widząc, że zabija takich jak ja, mnie pozostawiając przy życiu.
Wyjaśnił krótko swoje stanowisko mężczyźnie.
-Dziękuję.
Uśmiechnął się z wdzięcznością do mężczyzny.Usiadł obok niego przy stole i powoli wziął kanapkę do ręki. Odpakował ją ale po chwili spojrzał na Ardoura.
-Skąd wiedziałeś kim jestem? I dlaczego mimo to się mną zająłeś? Dwa dni temu byłem w podobnej sytuacji, ale jak tylko się przemieniłem, miałem pistolet wycelowany w głowę.
Patrzył ciekawsko na mężczyznę. Kanapka mogła chwilę poczekać.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Go?? on Czw Lis 01, 2012 8:52 pm

Ardour udawał, że nie zauważył rumieńców zaistniałych na polikach chłopaka. Możliwe, że sytuacja mogła się wydawać skinwalkerowi dziwna, co nie znaczy, że taka była dla anioła. Cóż można powiedzieć, anioły to anioły - chyba nigdy nie oduczą się bezczelnego przypatrywania się innym.
Słysząc komentarz Riley'a na temat swojego i własnego imienia, uśmiechnął się delikatnie.
- Wcale nie masz dziwnego imienia. Poza tym, gdybyś słyszał niektóre imiona moich braci i sióstr, to nawet moje nie byłoby w Twoim mniemaniu dziwne. - odparł, odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby. Miał tu na myśli konkretne anioły.
Nie bał się wyjawić jego rozmówcy swoje pochodzenie. Potrafił dość szybko poznawać ludzi, a raczej ich osobowości i był prawie pewny, że na informację o tym, że jego 'bohater' jest aniołem zareagowałby co najwyżej zaskoczeniem. Albo po prostu by go wyśmiał. Spotykał już na swojej drodze stworzenia nadprzyrodzone, którym zaufał i również wyjawił swoją 'rasę', a więc widział już różne zachowania - od wyśmiania, przez niedowierzanie i trzaśnięcia drzwiami.
Dziadek. Ojciec taty. Jakkolwiek inaczej by nie powiedzieć wydaje się osobą bliską. Przynajmniej tak wydaje się Ardurowi, który nie miał w zwyczaju rozmyślać nad relacjami międzyludzkimi, jednak teraz wydały się mu one ciekawe.
- On też musi Cię bardzo kochać. - powiedział, nie owijając w bawełnę i bawiąc się w jakieś kręte ścieżki, aby przekazać to, co miał na myśli. Poza tym dla niego nie było nic wstydliwego mówić o uczuciach, nawet tych, których sam nie mógł odczuwać... chyba, że do Boga i swoich braci. - Pamiętaj, że rodzina jest od tego, aby kochać Cię bez względu na to kim jesteś.
Powiedział to z domieszką melancholii w głosie, gdyż przyszła mu na myśl jego własna rodzina... Nie był pewien, czy może powiedzieć to o swojej własnej rodzinie, więc z jakiej racji, może dawać rady komuś innemu? Przez moment czuł się zaplątany we własnych odczuciach, jednak trwało to zaledwie moment.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się serdecznie.
Wciąż śledził każdy ruch chłopaka, teraz odpakowującego kanapkę.
- Cóż... - odchrząknął i poprawił się na krześle. - Po prostu to wyczułem. - odparł lakonicznie. To, że nie bał się mówić o swojej rasie wcale nie znaczyło, że się do tego palił. - Przykro mi, że musiałeś przeżyć coś tak złego. Niech zgadnę - to był łowca?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Gość on Czw Lis 01, 2012 9:13 pm

Teraz to Riley mocno się zaciekawił. Duża rodzinka co? I dziwne imiona. Ale jeszcze dziwniejsze było dla niego, że posiadał taką wiedzę. Znaczy bez jakiś większych wyjaśnień wiedział o chłopaku dużo.
-Braci i sióstr? Mówisz jakby to bywa wielka rodzina. Nie jesteś może z Włoszech? Tam podobno są wielodzietne rodziny.
Przekrzywił głowę zaciekawiony. Tak jego tok myślenia była czasem nieco naiwny, ale zwyczajnie nie wiedział że anioły istnieją. Chociaż... istniały demony, więc czemu nie anioły?
-Fajnie byłoby mieszkać we Włoszech, tam jest ciepło. Teoretycznie powinienem być przyzwyczajony do zimna bo jestem z Londynu, ale jakoś mi nie wychodzi.
Roześmiał się. Co takiego miał w sobie ten mężczyzna że cichy i nieufny chłopak sam gada i śmieje się radośnie? Cud jakiś?
Tak dziadek na pewno był na swój sposób osobą bliską. Ale też jednocześnie bardzo daleką. Skomplikowana relacja, ale widać takie są teraz popularne.
-Chyba tak... w każdym razie jeszcze mnie nie zabił.
Spojrzał nieco smutno tym razem na Ardoura, temat rodziny należał do jego najmniej ulubionych. Żeby jakoś to ukryć zaczął w końcu jeść swojego cheeseburgera. Po kilku kęsach postanowił odpowiedzieć na pytanie anioła.
-Właściwie to było dziwne. Znalazł mnie ktoś kto pachniał tak samo jak Ty. Pachniał bezpieczeństwem, podszedłem do niego tak samo jak do Ciebie i on mnie zabrał. Był trochę dziwny i na początku wydawało się że nie wyczuł kim jestem w przeciwieństwie do Ciebie. Za to zabrał mnie dokładnie tutaj do tego motelu i dał na przechowanie Łowcy bo sam musiał kogoś znaleźć. Tylko że ten Łowca od początku chciał się mnie pozbyć. A jak się przemieniłem żeby mu wyjaśnić cóż... pistolet przy głowie. Nigdy tak szybko znikąd nie uciekałem.
Wziął wdech po skończeniu i zjadł kanapkę do końca.
-Właściwie pamiętam coś jeszcze, ten facet który mnie wziął. Pamiętam, że Łowca nazywał go Castiel. Kolejne dziwne imię więc zapamiętałem. I umie się przenosić jak Ty. Znasz go?
Zapytał zaciekawiony.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Go?? on Czw Lis 01, 2012 9:43 pm

Ardour czekał, aż skończy swoją wypowiedź na temat jego podejrzeń na temat jego miejsca zamieszkania z zakrytymi dłonią ustami, aby nie pokazać, że ledwie powstrzymuje się od wybuchnięcia śmiechem. Kiedy w końcu skończył roześmiał się razem z chłopakiem. Przez chwilę wyglądali, jak dwójka dobrych przyjaciół. Kiedy, jednak zapadła cisza, a anioł spostrzegł, że skinwalker spogląda na niego nieco wyczekująco, wziął płytki wdech.
- Tak, mam... sporą rodzinę, a nawet bardzo. Ojciec, i mnóstwo rodzeństwa. Ale nie, nie mieszkałem we Włoszech. Właściwie byłem tam tylko raz, za to w Londynie nie byłem nigdy. Jak tam jest? - spytał, szczerze zaciekawiony, jakby był gotowy, aby pochłonąć każde słowo chłopaka.
Spuścił głowę, wciąż mając na ustach lekki uśmiech, kiedy Riley mówił o swoim dziadku. Ardur uznał to jako koniec rozmowy na ten temat, a więc nie miał zamiaru niczego zmieniać.
Od pierwszego zdania wypowiedzianego przez chłopaka, coś mu się się nie podobało, ale pod koniec wszystko wszystko się wyjaśniło.
- Castiel? - spytał zaskoczony. - Tak, Castiel... Castiel to mój brat.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Gość on Czw Lis 01, 2012 10:50 pm

Riley nawet specjalnie nie zwrócił uwagi na zmianę tematu. Cóż nie był jakimś wybitnie upierdliwym stworzeniem. I czasami sam widział kiedy musi odpuścić z pytaniami. I to najwidoczniej był właśnie ten moment.
-Jak tam jest? Zimno i ciągle pada. Pamiętam, że jak byłem mały ciągle chodziłem chory. Ale oprócz tego sama Wielka Brytania jest piękna, zamki, wrzosowiska, stare dwory. Musisz to choc raz w życiu zobaczyć.
Ale dalej trochę go zastanawiało to mnóstwo rodzeństwa. To znaczy ile, tuzin?
No cóż aż dziw że w ogóle uwierzył w tą historię, każdy inny zadzwoniłby do wariatkowa i założył chłopakowi kaftan.
-Twój brat? Nie jesteście ani trochę podobni!
Zdziwił się Riley.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Go?? on Czw Lis 01, 2012 11:09 pm

Ardour z zaciekawieniem wsłuchiwał się w każde słowo wypowiedziane z ust chłopaka, opisujące Londyn. Słyszał już kiedyś o tym mieście. Wie o nim jedynie tyle, że jest stolicą Anglii i jest bardzo duże. Pomimo wszystko, nigdy jakoś nie ciągnęło go w tamte strony... W sumie tylko raz był na Wyspach Brytyjskich, choć miał i nadal ma wiele okazji, aby się tam udać. Wrzosowiska? Hm, nigdy nie był na wrzosowiskach...
- Jak jest na wrzosowiskach? - spytał, podpierając głowę na dłoni, opartej o stół ze wzrokiem wbitym prosto w twarz chłopaka.
Widać było, że coś męczy Riley'a. Najprawdopodobniej chęć zadania pytania, jednak Dur nie chciał naciskać. Jeśli będzie chciał, to spyta. pomyślał.
Uśmiechnął się słysząc spostrzeżenie bruneta.
- Nieprawda. W naszej prawdziwej odsłonie, jesteśmy podobni. - uśmiechnął się ze wzrokiem wbitym w przestrzeń przed nim. - Dawno go nie widziałem. Nasze ścieżki nieco się rozeszły. - potrząsnął głową wybudzając się z letargu. - Wracając do tematu, nasze naczynia psują cały efekt, pozwalając nam się jednocześnie ukrywać i... chronić wasze... oczy i uszy. - odparł, szukając odpowiednich słów. Nie miał zamiaru kłamać, ani utrzymywać czegoś w tajemnicy, gdyż nie czuł takiej potrzeby. Poza tym, nigdy nie był dobry w kłamaniu, czy oszukiwaniu.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Gość on Pią Lis 02, 2012 7:21 am

No tak dla kogoś kto nigdy nie był w Anglii wydawała się ona ciekawsza niż na to zasługiwała. Riley zawsze jednak wolał Szkocję. Nie miał jednak nic przeciwko opowiadaniu widząc jak bardzo Ardour jest zaciekawiony.
-Pięknie. Są we wszystkich odcieniach fioletu i pachną nieziemsko. Na wrzosowiskach właściwie nie uświadczysz trawy, chodzisz po kwiatkach wrzosu. To świetne miejsc na wypoczynek.
W każdym razie Riley lubił je właśnie w takiej roli. Kiedy był młodszy często w weekendy wsiadał prosił rodziców o wyjazd na wrzosowisko. Leżał na nich i rozmyślał, śnił a przede wszystkich odpoczywał od dnia powszedniego.
Po odpowiedzi Ardoura to Riley zaczął przypatrywać mu się w rosnącym zaciekawieniem. Przekrzywił głowę jak ciekawski psiak i wchłaniał każde słowo wypowiedziane przez swojego nowego znajomego.
W końcu jednak nie wytrzymał.
-Kim jesteś?
Zapytał spoglądając mu w oczy. To było dla niego coś dziwnego. Naczynia? Prawdziwa odsłona? To było poniekąd niepokojące, ale przecież wszystko mówiło, wręcz krzyczało chłopakowi że może zaufać mężczyźnie. Pozostawało więc grzecznie czekać a nuż pozna odpowiedź na swoje pytanie?


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Go?? on Pią Lis 02, 2012 4:18 pm

Przymknął oczy, próbując wyobrazić sobie miejsce podobne do opisywanego przez chłopaka siedzącego obok. Może i emocje miał ograniczone, za to wyobraźnię miał dość rozwiniętą. Przed jego oczyma ukazała się sporej wielkości łąka fioletowych kwiatów otoczona okazałymi drzewami, na których koronach, oprócz soczyście zielonych liści były też śnieżnobiałe kwiatki. Błękitne niebo pokryte było różowymi, puszystymi obłokami, gdyż słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Kiedy wziął głęboki wdech, w nozdrzach poczuł przyjemny, słodki zapach kwiatów. W oddali dało się usłyszeć radosne świergotanie ptaków oraz odgłosy strumyka.
Kiedy otworzył oczy, jego wzrok napotkał nieprzenikniony wyraz twarzy towarzysza. Poczuł się trochę głupio, gdyż jego mina przed sekundą musiała wyglądać dość... komicznie? Tak, to chyba odpowiednie określenie.
- Wybacz... Zamknięte oczy wspomagają wyobraźnię. - powiedział spuszczając wzrok na oparcie krzesła, na którym siedział Riley. - Powinieneś kiedyś spróbować. - odparł nieco ciszej.
Kiedy skinwalker przyglądał mu się z zaciekawieniem, anioł nie spuszczał wzroku i również wpatrywał się w jego twarz. Gdy usłyszał pytanie, spuścił powietrze z płuc i opadł na oparcie krzesła. Wziął głęboki wdech i znów oparł się na stole.
- Gdybyś spotkał człowieka z 'moim' wyglądem parę lat temu, uznałbyś mnie za Matta Rogersa, nieśmiałego nastolatka grającego na gitarze. - odparł, nie spuszczając wzroku z czekoladowych tęczówek. - Lecz, gdybyś teraz znał mnie tak, jak moi bracia, wiedziałbyś, że jestem posłusznym żołnierzem spełniającym rozkazy swojego Ojca, który stworzył otaczające Cię istoty ludzkie. - kiedy wyraz twarzy słuchającego był nadal niemrawy, westchnął bez cienia niecierpliwości i sprostował: - Jestem Aniołem Pańskim, Riley.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Gość on Pią Lis 02, 2012 4:57 pm

Właściwie to widok rozmarzonego Ardoura był piękny. Sam Riley chwilę się zapatrzył na swojego towarzysza. Gdyby miał teraz ołówek i blok pewnie zaraz zacząłby go szkicować. No ale że trwało to dziwne długo w końcu jak każdy zaczął się niecierpliwić. No ale jednak doczekał się odpowiedzi na swoje pytanie i nie tyle go ona zaskoczyła co zastanowiła.
-Więęęc... gdy mówiłeś o naczyniu a teraz o Macie. Możesz przejmować ciała jak demony?
Zapytał z wielkim zaciekawieniem na twarzy. Musiałą to działać na podobnej zasadzie tak jak to pojawianie się i znikanie. Przynajmniej tak to sobie tłumaczył naiwny nastoletni rozum Riley'a. I nie broń Boże nie chciał tu nikogo obrazić.
-Jak to jest? Być aniołem?
Dzieci zadają dziwne pytanie. Ale to już od samego początku świata i trzeba się do tego przyzwyczaić.


wybacz, że krótki jakoś mnie tak zmogło i nie mam weny

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Go?? on Pią Lis 02, 2012 5:39 pm

Ardour był szczerze zdziwiony, gdy jego towarzysz nie wyraził w żaden sposób zdziwienia lub skrzętnie je ukrywał. Spodziewał się kompletnie innej reakcji, ale może lepsza jest taka? Kiedy usłyszał porównanie demonów do aniołów, wzdrygnął się. Zmarszczył lekko brwi i spojrzał na Riley'a z oburzeniem.
- Można powiedzieć, że podobnie. - odparł chłodniej niż przed chwilą. - Człowiek musi wyrazić zgodę na to, aby przejąć jego ciało, w przeciwieństwie do demonów, które kradną ciała ludzkie, wykorzystując je do swoich wstrętnych celów. Dodatkowo my staramy się dbać o naczynia. Nie to, co potępieni, których ciała najczęściej kończą martwe. - ostatnie słowo, wręcz wywarczał.
Założył ręce i rozejrzał się po pokoju, skupiając się na szczegółach. Zazwyczaj pomagało mu to ochłonąć. Na jednej z kołder była plama w kształcie literki 'c'. Przecież nie ma jeszcze pojęcia o aniołach... Na wschodniej ścianie było widać zabrudzenia, najprawdopodobniej od odbijanej od niej piłki tenisowej. ...więc skąd miał wiedzieć, że powiedział coś niewłaściwego? Klamka była kiedyś poklejona klejem, prawdopodobnie dla żartu. Gdzie się podziała twoja wyrozumiałość? Jesteś przedstawicielem Niebios, a wychodzisz na obrażalskiego.
Jego mina całkowicie złagodniała słysząc kolejne pytanie chłopaka. Jego usta wygiął delikatny uśmiech.
- Trudno to opisać. I nie wiem, czy jest to takie wspaniałe, jak Ci się wydaje. Wyobraź sobie, że nic nie czujesz, a raczej jest to Ci zakazane. Jesteśmy żołnierzami. Tak, jak wasi, ludzcy żołnierze także nasi mają swoje wojny, konflikty. Nie wszyscy moi bracia są tacy święci, jak przedstawia ich Biblia. Ostatnio mamy sporo... problemów. Oprócz tego, jesteśmy zależni od rozkazów Ojca lub przywódcy danego garnizonu. Choć mamy wolną wolę, to raczej nikogo nie korci, aby stać się upadłym, albo całkowicie upaść. - spuścił głowę.
Czasem zastanawiał się nad tym, jak to by było, gdyby upadł. Jakby zaczął czuć. Jakby zaczął stawać się człowiekiem... Jednak potem szybko przyprowadzała go do porządku wizja Rafaela z Mieczem Archanioła w dłoni, rzucającego się na niego.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Gość on Pią Lis 02, 2012 5:55 pm

No właśnie Riley chyba źle wyrażał swoje zdziwienie. Nie wiadomo dlaczego ale w takich chwilach zawsze pytał o coś niewłaściwego lub zbyt intymnego. I robił to w tak rozbrający sposób, że rozmówcy odpowiadali mu mimo wszystko. Ale nie myślcie że robił to specjalnie już taki był.
Za to szybko zauważył ochłodzenie w tonie anioła i jego wypowiedzi.
-Przepraszam, nie chciałem Cię obrazić. Po prostu nie bardzo mam do czego to porównać.
Powiedział smutno. Naprawdę było mu przykro. I widać Anioł to zrozumiał bo gdy odezwał się po raz drugi nie był już tak surowy.
-Czy tak jak myślałem. Nie ma bytu idealnego. Każdy ma jakieś wady i problemy.
Później chwilę siedział machając nogami patrząc się w ścianę. Próbował sobie przypomnieć co chciał zrobić na długo przed tą rozmową. W końcu przypomniawszy sobie odwrócił się do Ardoura.
-Wybaczysz mi jeśli położę się spać? Dawno nie miałem okazji odpocząć.
Właściwie jakieś trzy dni. Zresztą było to widać na jego zmęczonej twarzy. Ponownie się rozebrał nie chcąc od razu zniszczyć ubrań i położył się do łóżka w bokserkach. Nie trwało długo zanim zasnął, był przecież wykończony.



Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Go?? on Pią Lis 02, 2012 7:03 pm

Widać było, że przeprosiny Riley'a są szczere i, że na prawdę jest mu przykro. Zdał sobie sprawę, że zachował się karygodnie wobec niego i będzie musiał to nadrobić. W końcu nie miał na myśli nic złego.
- Nie, to ja Cię przepraszam. - odparł, ze wzrokiem utkwionym w swoje buty.
Uśmiechnął się na uwagę skinwalkera i potrząsnął powoli głową.
- Nie, nie ma. Ale kiedyś był. Kiedyś byliśmy bez skazy. Przed stworzeniem człowieka. - tu podniósł wzrok na bruneta.
Już od dłuższego czasu było widać, że przekrwione oczy chłopaka były podkrążone, a ruchy dość powolne. Ogólnie rzecz biorąc, było widać, że jest porządnie przemęczony. Anioł podejrzewał, że nie spał od bardzo długiego czasu.
- Nie ma sprawy. Jeszcze trochę i sam bym Ci to poradził. - puścił do niego perskie oko.
Odprowadził go wzrokiem do samego łóżka i obserwował, jak rozbiera się, ponownie ukazując swoje blade i szczupłe ciało, które chwilę później wsunęło się pod kołdrę. Ardur zamknął oczy, opierając się o oparcie i wsłuchując się w ciche, miarowe oddechy śpiącego chłopaka, zaczął się modlić do Ojca. Modlił się o bezpieczeństwo dla jego nowo poznanego... znajomego? przyjaciela? Sam nie wiedział, jak dokładnie go nazwać. Wiedział jednak, że Riley znalazł się na liście osób, za którą czuł się po części odpowiedzialny.
Nie wiedział, ile czasu to trwało, gdyż modlitwa sprawiała, że zapominał o wszystkim innym. Skupiał się tylko na Bogu i swojej intencji.
Charakterystyczne poczucie pilnego spełnienia obowiązku otworzył mu oczy i wyrwał z modlitwy. Skupił się na tym uczuciu, aby dowiedzieć się gdzie przebywa Rafael potrzebujący jego pomocy, a raczej jego posługi. Niebo Jima Threwolda. Ardour wstał automatycznie, niczym robot i spoglądając na postać skrytą pod kołdrą, teleportował się w wyznaczone miejsce.

\\zt.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Gość on Pią Lis 02, 2012 8:30 pm

Obudził się późno, nawet bardzo późno, ale nie przejął się tym. Ardoura nie było, ale pomyślał, że po prostu poszedł coś załatwić. Sam Riley musiał iść odebrać pieniądze. Ubrał się więc i zabrał zapasowe klucze do pokoju. Juz przy drzwiach coś go tknęło i zostawił jeszcze kartkę na stole z wiadomością, że wychodzi po pieniądze, ale postara się wrócić szybko. Wyszedł zamykając pokój i udal się w stronę centrum. Mniej więcej pamiętał drogę.

[zt]--> wątek z Antonio

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Motel 6

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: TOPEKA :: OBRZEŻA

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach