Jedna z głównych ulic

 :: TOPEKA :: CENTRUM

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Jedna z głównych ulic

Pisanie by Gość on Sro Paź 31, 2012 8:05 pm

Dzięki pomocy Ardoura udało mu się zdobyć jakieś w miarę przyzwoite ubranie. Naprawdę nie sądził, że spotka kogoś kto tak bezinteresownie pomoże mu i wysłucha go. Co więcej on wcale nie zdawał się potępiać działań Riley'a. Gorzej że chwilami było widać litość w oczach nowego znajomego. Ale nawet to mógł przeżyć, bo wszystko lepsze od odrzucenia i pistoletu wycelowanego w głowę. Naprawdę tym razem już nigdy nie zaufa Łowcy, choćby nie wiadomo jak dobre sprawiali wrażenie.
W tej chwili spacerował sobie ulicami Topeki gdyż Ardour miał jakieś sprawy do załatwienia i nie mógł dotrzymac mu towarzystwa. Zresztą to był chyba pierwszy spacer od dawna podczas którego Riley nie czul się jak ktoś gorszy lub jak zbieg. Mógł spokojnie spacerować, oglądać witryny sklepowe, bez strachu oddychać powietrzem.
Właśnie szedł alejką w której były ławki w razie gdyby ktoś chciał zatrzymać się i odpocząć. Usiadł na jednej z nich i zadowolony obserwował ludzi. Naprawdę jeden z lepszych dni w ciągu ostatnich dwóch lat.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Go?? on Sro Paź 31, 2012 8:23 pm

Antonio wybrał się do sklepu aby kupić odpowiednie ingerencje do swoich mikstur. Szedł właśnie z reklamówka wypełnioną po brzegi odpowiednimi nasionami i małymi roślinkami. Niektórzy pewnie rzucali mu nieco dziwne spojrzenia ale mężczyzna przyzwyczaił się już do tego. Wiele razy zdarzało mu się przezywać takie akcje. Wracał z dziwnymi przedmiotami do domu a ludzie dziwnie się na niego patrzyli. No ale był w końcu czarownikiem z wyboru, więc musiał się przyzwyczaić do pewnych niedogodności aby nadal mieć swoją moc.
Ubrany był w ulubiona koszulę w kratę, z podwijanymi rękawami, proste, ciemne, rurkowate jeansy a na stopach miał dość stylowe buty w kolorze czarnym. W zasadzie koszula też była ciemniejsza aczkolwiek szara, ale w taką czarną kratkę. Chyba nie gustował on w jasnych kolorach, jakoś nie uważał, żeby do niego takowe pasowały.
Szedł więc tak sobie przed siebie i rozglądał się co jakiś czas na boki, kiedy to nagle dostrzegł... jego. Najładniejszego chłopaka na świecie, który już samym wyglądem sprawił, iż serce czarownika zabiło mocniej. Mało brakowało a Antonio upuściłby reklamówkę z zakupami. Spiął jednak mięśnie aczkolwiek miał ochotę już teraz podbiec do chłopaka, kleknąć przed nim i poprosić go o to aby ten z nim był. Dawno nie czuł takiego czegoś, w zasadzie ostatnim razem czuł coś takiego pięćset lat temu, do Leonarda. Z tym, że z Leonardem to się rozwijało dość... powoli. A tutaj uczucie uderzyło go tak nagle. Podszedł do chłopaka, uśmiechnął się i spytał:
- Przepraszam, tutaj wolne? - Nawet w oczach Antoniego pojawiły się takie radosne ogniki, które zdawały się tańczyć w blasku jego ciemnych oczu.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Gość on Sro Paź 31, 2012 8:44 pm

Siedział tak chwilę od czasu do czasu poprawiając grzywkę lub nową błękitną czapkę. Nie wiedzieć czemu sprzedawczyni w sklepie uznała że ubrania w kolorze błękitu i delikatnej szarości najbardziej pasują do chłopaka. Ale nie miał zamiaru narzekać bo lubił swoje nowe ubrania, a zwłaszcza szary płaszcz z kapturem. No i nareszcie wszystko było w idealnym rozmiarze.
Wyjął z kieszeni rogalika i zaczął go jeść odłamując małe kawałki i wsadzając je sobie do ust. Właśnie wtedy też zauważył że ktoś mu się przygląda. Jakoś mimowolnie się spiął i kątem oka zlustrował mężczyznę. Ale nie wyglądał podejrzanie. Ot facet w koszuli niosący siatki z ziołami. Może pracował w jakiejś restauracji lub miał własna knajpę. Faktem jednak było, że ów jegomość zainteresował się Riley'em. Chociaż właściwie ludzie często na niego patrzyli. Bo podobno był "słodki". Ta akurat był największą ciapą i nieudacznikiem jakiego znał świat. Koniec kropka, nie mógł być słodki czy uroczy w jakikolwiek sposób. Był niski, chudy i miał wiecznie poczochrane włosy, nic ładnego.
Kiedy mężczyzna w końcu odważył się podejść, Riley postanowił zachowywać się naturalnie. Znaczy udawać, że się nie przejmuje dziwnym zachowaniem tego człowieka. Odwzajemnił sięc słabo usmiech i powiedział.
-Oczywiście proszę.
O dziwo z bliska facet wyglądał sympatyczniej. No ale Riley miał poważne problemy z zaufaniem. Więc nie rzuci mu się od razu w ramiona. Za to ze spokojem zaczął znów jeść swojego rogalika.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Go?? on Czw Lis 01, 2012 9:00 am

Mężczyzna usiadł na ławce obok , schował dłonie do kieszeni, wyciągnął się na ławce i bardziej nastawił na działanie ostatnich promieni słonecznych. Od czasu do czasu spoglądał kątem oka na chłopca, który wywarł na nim ogromne wrażenie samym swoim jestestwem. Ciekawe jakby chłopak zareagował, że spodobał się innemu mężczyźnie. W zasadzie sam Antonio mógłby rzucić odpowiednie zaklęcie aby odczytać myśli Riley'a, aczkolwiek jakoś miał ku temu opory. Nie chciał do siebie zrazić chłopaka, chciał się o niego trochę postarać a teraz brakowało mu pomysłów jak ma się starać. Chociaż i tak jakby nie patrzeć, pierwszy kontakt został już nawiązany, więc chyba nie jest aż tak źle jak z początku przewidywał Antonio.
Kątem oka spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się o niego promiennie. Innymi słowy pokazał te swoje idealne, białe zęby, o które oczywiście bardzo dbał aby jego uśmiech był ładniejszy. Antonio był jednym z tych ludzi, którzy dbali o swój wygląd, może czasem przesadnie. Włoch, interesował się modą, sztuką, muzyką jeszcze za czasów epoki renesansu. Teraz ma rozbudowany zmysł wrażliwości na piękno, coraz częściej zachwycał się więc takimi ładnymi chłopakami, aczkolwiek teraz to było coś zdecydowanie mocniejszego.
- Całkiem ładna dziś pogoda. Chociaż... to Kansas, więc chyba nie powinno to tez nikogo dziwić. - Powiedział chcąc jakoś zacząć rozmowę.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Gość on Czw Lis 01, 2012 10:30 am

No taaak, niby zachowanie mężczyzny było całkiem naturalne. Miał zakupy, niósł je chwilę i postanowił usiąść. Ale Riley i jego małe paranoje nie pozwalały mu mieć wrażenia, że ten człowiek czegoś od niego chce. Czuł jak na niego patrzy. Czyżby jakimś cudem się znali? Nie to raczej niemożliwe, chłopak na pewno by pamiętał.
I jakby zareagował? Ciężko powiedzieć. Może by się cieszył, może byłby skrępowany i zawstydzony. Z nim było różnie mimo iż sam też gustował tylko we własnej płci. Zwłaszcza, że uparcie nikomu o tym nie mówił. Zdziwiło go, że mężczyzna uśmiecha się do niego tak przyjaźnie. To mogło być zwodnicze, ale mimo to sam tez musiał odpowiadać lekkimi uśmiechami bo inaczej się nie dało.
Riley też z ząbkami problemów nie miał. Na szczęście jego psie ja nie było aż tak nierozłączne z jego ludzka postacią, więc ząbki miał białe i zdrowe bez osadu po karmie. No ale uśmiech nieznajomego wyglądał jak z reklamy i dodatkowo pokryty brokatem. Błyszczał.
-Fakt, bałem się że może jednak padać. W końcu to już jesień.
Odpowiedział cicho nieco speszony, no ale przynajmniej to rozmowa o pogodzie. Rozmowy z nieznajomymi zawsze wprawiały w przerażenie.
-

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Go?? on Czw Lis 01, 2012 1:06 pm

Zabawne. Antonio mógł wypowiedzieć kilka prostych słów, włożyć w te słowa moc i wykorzystać swoją magię do wzbudzenia w chłopcu silnych uczuć wobec siebie. Mógł zmusić go tym samym do zrobienia pierwszego kroku, zmiany jego orientacji (nie wiedział w końcu czy ten jest homo ale jakoś na takiego wyglądał). Po prostu Antonio władał magicznymi mocami, był czarodziejem mógł mieć bogactwo, sławę, wszystko gdyby tylko zechciał a jednak chłopaka nie chciał zaklinać.
- Jesień to najbardziej magiczna pora roku. W czasie jesieni jest w końcu święto Samhain, w czasie którego duchy, stają się najsilniejsze. Lubie jesień tez dlatego, że wtedy jest tak kolorowo. Fakt, trochę zimno ale przecież można sobie z tym zawsze poradzić, na przykład ubrać się cieplej, wypić ciepła herbatę, gorąca czekoladę lub grzańca. - Jak to mówił to patrzył cały czas przed siebie, aż w końcu zerknął na chłopaka i posłał mu kolejny uśmiech. Miał ochotę pocałować go, położyć dłoń na jego policzku. Po prostu jakoś tak pragnął się nim opiekować i chronić go przed złem.
- Może, dałbyś się zaprosić na kawę, gorącą czekoladę? Może nawet na... kolację do jakiejś restauracji? - Uniósł brwi. Chciał się po prostu umówić na randkę!

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Gość on Czw Lis 01, 2012 1:23 pm

Dobrze, że tego nie zrobił. Bo zaklęcie zawsze można jakoś złamać, a jeśli Riley polubi go sam z siebie wtedy właściwie nic takich uczuć nie zmieni. I właśnie taak, kolejna rzecz która czasami denerwował chłopaka. On po prostu wyglądał na homo. Może właśnie dlatego nigdy się nie przyznał? Bo ludzii tak wiedzą swoje?
- Zawsze uważałem że to zima zwłaszcza grudzień są magiczne. Gwiazdka, zapach korzennych pierników, lampki, kolędnicy i ten biały puch. Ale widać mówimy o innym rodzaju magii.
Spojrzał na niego przekrzywiając głowę. Po chwili wyciągnął dłoń w jego stronę.
-Jestem Riley.
Przedstawił się z uśmiechem. Nieznajomy zdał pierwszy test. Był sympatyczny, więc na razie nie było powodów do obaw.
Na zaproszenie spłonął rumieńcem. To już drugi raz w ciągu ostatniej doby kiedy ktoś jest nim zainteresowany. Czy to nie było dziwne. Spuścił głowę wpatrując się w swoje splecione na podołku dłonie.
-Gorąca czekolada byłaby idealna teraz. Ale kolacja?
Zamilkł. Naprawdę nie wiedział co o tym myśleć. Po prostu trochę się bał tak śmiałych posunięć z obcymi ludźmi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Go?? on Czw Lis 01, 2012 1:32 pm

Złamać zaklęcie było zawsze o wiele trudniej niż je rzucić, wiec Riley musiałby się wtedy naprawdę bardzo napracować aby złamać uroki Antoniego. Był to dość stary mag, który nauczył się kilku sztuczek przez te kilka wieków.
- Cóż... są różne rodzaje magii i widocznie ja mówię jednak o tym bardziej... mistycznym rodzaju niż przenośnym - mrugnął do niego porozumiewawczo po czym wstał i podał rękę chłopakowi aby pomóc mu wstać. Zamierzał się zachowywać jak dżentelmen aby jeszcze bardziej zbratać sobie tego chłopca. Cóż... kiedyś ktoś już poruszy sercem tego czarownika, to czarownik bardzo się stara aby zadowolić taką osobę. Wynagrodzić ją za coś co mogła zrobić nawet nieświadomie.
- W takim razie póki co pójdziemy na tą czekoladę jeśli nie masz nic przeciwko i skoro kolacja to póki co za dużo jak na pierwszy krok. - Nagle sobie przypomniał o jeden sprawie.
- Ja jestem Anotnio.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Gość on Czw Lis 01, 2012 1:47 pm

No ale Antonio nie przewidział, że Riley obecnie był w dobrych stosunkach z aniołem. Ardour na pewno zauważyłby coś niepokojącego w zachowaniu Riley'a.
-W tym sensie... Nie jestem pewien czy lubię ten "sens" magii
Miał oczywiście całą jej nie metaforyczną stronę lecz tą prawdziwą, nadprzyrodzoną. Tą przez którą poniekąd był kim był. Nie lubił całej tej strony która zniszczyła mu życie w tak młodym wieku.
Przyjął jego dłoń żeby wstać, ale zaraz potem ją puścił. To była nieco niezręczne. I zbyt szybkie. On naprawdę potrzebował czasu żeby komuś zaufać jako człowiek. Więc Antonio wybrał sobie chyba najtrudniejszy możliwy cel.
-Wiesz nie bardzo wiem gdzie tu można ją dostać.
Przyznał się zawstydzony. W końcu był tu po raz pierwszy.
-Antonio...
Powtórzył. Hmm same nieprzeciętne imiona ostatnio. Castiel... Ardour... Antonio...Ciekawe.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Go?? on Czw Lis 01, 2012 2:32 pm

Całkiem możliwe, że tutaj anioł mógłby ściągnąć zaklęcie z Riley'a. Niestety Antonio nie mógł się zbyt długo nacieszyć dotykiem jego dłoni, ponieważ chłopak puścił go. Nagle zawiał mocniejszy wiatr. Antonio zmarszczył brwi. Nie chciał, żeby chłopiec zmarzł więc posłał swą siłę woli do przestrzeni metr za nimi. Stworzył magiczną, niewidzialną tarczę, która miała zatrzymywać chłód wiatru. Liczył na to, ze chłopak nic nie zauważy dziwnego.
- Ja nawet lubię. W zasadzie... od tego zależy poniekąd moje życie. - W tym momencie na kilka krótkich chwil się zamyślił ale po chwili potrząsnął głową budząc się z tego swoistego letargu. Tak jak dotąd patrzył gdzieś w dal, tak teraz spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się do niego.
- Zawsze coś się po drodze znajdzie. - Odparł tylko i poszli sobie wzdłuż tej głównej ulicy.

/zt/ - zacznij gdzieś proszę xD

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Soccer Mom on Pią Maj 03, 2013 4:11 pm

/bilojekszyn srejszyn przed destielowym trójkącikiem

Nasza droga i kochana Cassandra eM odczuwała bardzo dziwne, bardzo niepokojące i bardzo niechciane uczucie nudy. Zapewne, gdyby miała dar widzenia przyszłości, właśnie biłaby głową w ścianę. Może jeszcze wyzywałaby siebie od idiotek - ale tak cicho, by nikt inny nie usłyszał - bo nuda w konfrontacji z tym, co ją miało spotkać brzmiała całkiem zabawnie. Niestety, a może na szczęście, słodka blondyneczka żadnych idiotycznych talentów nie posiadała. A co za tym idzie - bardzo usilnie chciała się nudy ze swojego życia pozbyć. Pewnie dlatego, ciągle w trasie, zjechała na drogę prowadzącą do jednego z miasteczek w Kansas, zaparkowała przed pierwszym z brzegu motelem i do centrum miasta poszła, mówiąc tak potocznie, że nawet Cassie zrobiłoby się niedobrze, z buta. W końcu i tak szybko się nie męczyła (witajcie umiłowane eufemizmy!), a przynajmniej jej maleństwo na czterech kółkach było mniej narażone na ryzyko. Cassandra Montressor, która chciała wprowadzić do swojego życia odrobinę rozrywki, rzadko kiedy znajdowała się w sytuacjach, w których nikt nie ucierpiał. A kimże by była, gdyby wystawiała swój ukochany samochód na szkodę? Z rękoma w kieszeniach skórzanej kurtki - w końcu hej, był październik, normalni ludzie już nie latali wszędzie w zbyt krótkich szortach - przechadzała się ulicami, rozglądając dookoła i ostentacyjnie żując gumę. Nic, zero, nihil novi też. Tylko wziąć i się powiesić z tej rozpaczy. Albo powiesić kogoś innego. Kącik ust powędrował mimowolnie do góry, kiedy dogonił Cassie jej pies.
- Zgłodniałeś, malutki? - spytała cicho, unosząc brew i, jakby spokojniejsza, bez tej iskierki nadpobudliwości, kontynuowała spacer. Skoro Puszek postanowił do niej dołączyć, jedno było pewne - rozrywkę sobie znajdą.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Dymitriev on Pią Maj 03, 2013 4:50 pm

Życie w pięknej Ameryce okazało się być sukcesem dla naszego Dymosława. Czuł się tutaj jak w domu! Nawet udało mu się znaleźć kilku normalnych i przyzwoitych znajomych, z którymi mógłby nawet napaść na bank i zdołać uciec! Wracał właśnie z niewielkiego przyjęcia (które odbyło się w przydrożnym barze), zorganizowanego przez jakiegoś nikomu nieznanego jegomościa. Stawiał każdemu alkohol i zagadywał, jakby czegoś oczekując. Zachowanie niby normalne, ale coś w nim śmierdziało!
- Hej, hej, pantalony! Któż je widział, któż je zgubił! - podśpiewywał sobie (nie)młody mężczyzna, będąc po kilku piwach i drinkach. Szedł chwiejnym i zacnym krokiem w stronę swojego samochodu, który zaparkował gdzieś poza miastem. Sam dokładnie nie widział w którym miejscu, ale jutro sobie o tym wszystkim przypomni.
Z pewnością maszerowałby jeszcze te kilkaset metrów dalej, aż by nie upadł, gdyby nie to, że na swej drodze spotkał kogoś, kogo nikt by się nie spodziewał spotkać! Otóż przed oczami wstawionego Dymitrieva, niczym anioł z nieba, pojawiła się gryfna dziołcha, która już tylko czekała (oczywiście w pijackich oczach mężczyzny) na małe co nie co. Z racji takiej, że rusek był istnym mistrzem podrywu po alkoholu i nie posiadał żadnych blokad, skierował swoje krzywe nogi w stronę blondynki.
- Och! Cóż za anielskie nasienie zesłał mi sam Bóg! Jam ci będę przewodnikiem! - krzyknął w jej stronę niczym Antek do swej Jagny, ale tak niefortunnie szedł, że zahaczył butem o jakąś dziurę w chodniku, a z racji że krok jego już był chwiejny, dorzucił do niego jeszcze piruety, które zaprowadziłby go wręcz w ramiona blondynki. Och, to chyba jego szczęsliwy dzień!
avatar
Dymitriev

Liczba postów : 44
Join date : 24/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Soccer Mom on Pią Maj 03, 2013 5:19 pm

Pies zjeżył sierść, a z jego pyska dobiegło miarowe warczenie. Sekundę później do jakże idealnych uszu Cassie - i niech nikt nie próbuje zaprzeczać - dobiegł pijacki śpiew. Przewróciła oczami, wrzucając właściciela jakże pięknego głosu do kategorii: kolejny kretyn. Nie zatrzymując się, kątem oka rzuciła rozbawione spojrzenie Puszkowi. Może nawet smaczny kretyn. Jaka byłaby z niej właścicielka, gdyby nie dokarmiała swojego ogara niepotrzebnymi ludźmi? Raz na dziesięć lat to trochę kiepska dieta.
Zwolniła krok, pozwalając zataczającemu się mężczyźnie zbliżyć do niej. Dopiero kiedy był parę metrów od niej, wyczuła kim naprawdę jest. A zaraz potem doszło rozpoznanie naczynia i imię tego skończonego idioty. Naprawdę, podsyłanie takich jednostek aniołom do eutanazji wyglądało wręcz humanitarnie. I na pewno lepiej działałoby na piekielny PR, niż pozwalanie im chodzić w jednym kawałku. No, może lekko uszkodzonym, w końcu mózgu u takich jak Dymitriev nie należało się spodziewać.
- Z takim przewodnikiem jak ty jedynym miejscem, w jakie bym trafiła, byłby rynsztok - skwitowała, unosząc brew i odpychając Dymitrieva jednym palcem. - Powiedz mi, że wypiłeś przynajmniej pół zaopatrzenia sklepu, zanim dojdę do wniosku, że jesteś jeszcze bardziej żałosny, niż kiedyś. - Przewróciła oczami, nawet niespecjalnie siląc się na kpinę. Przy Dymitrievie nawet słowo "kalosz" brzmiało jak złośliwość. Puszek kolejny raz zawarczał gardłowo. - Zabawne. Dla mojego psa najwyraźniej wyglądasz interesująco - powiedziała powoli i uśmiechnęła się lekko. Nie, nie miała zamiaru nasyłać Puszka na Dymitrieva. Raczej. W końcu widok zapijaczonego czarnookiego uciekającego przed piekielnym psem była dość zabawna. Mogłaby nawet przyjmować zakłady, ile razy ten zataczający się debil upadnie, zanim dorwie go Puszek.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Dymitriev on Pią Maj 03, 2013 5:53 pm

A tam zaraz kretyn. Istny demon i szatan w całej okazałości! Jedyny genialny, nietuzinkowy i przepiękny przedstawiciel swojego gatunku, na którego nawet ogary leciały! Tylko ten Puszek jakiś dziwny był i w ogóle zachowywał się jakby dawno jakiejś suki nie obracał. A szkoda, bo jakby się inaczej zachowywał i nie warczał, to pewnie Dymitriev zabrałby go na panienki do jakiegoś Burger Kinga.
Na chwilę obecną zwykły palec wystarczył, by pozbyć się młodego mężczyzny. Ale to jeszcze nie koniec! Nie przestanie na jednym podejściu. On tutaj był geniuszem zła i jakoś uda mu się zdobyć serce blond piękności. Kij, że w rzeczywistości ją dobrze znał i nie raz przyszło mu się z nią spotykać (szkoda, że tylko w interesach), ale alkohol tak mu w głowie szumiał i namieszał, że nie byłby w stanie odróżnić nawet kultywatora od dojarki. A można się na tym grubo przejechać, oj można!
- Ależ kochana! Jam jest trzeźwy jak Stalin w Dzień Zwycięstwa! - powiedział dosyć poważnie, robiąc przy tym minę jakby zaraz miało mu coś wylecieć z organizmu. I nie chodzi mi o coś, co wylatuje przez otwór gębowy! - Nie wypiłem ani kropli! Takowo rzeczę ja, Dymitriev...eeee... - i zamilkł, bo zapomniał jak miał na nazwisko (bo serio nie pamiętam!).
Trochę się chwiał na boki, starając się skupić na samym sobie i przypomnieniu sobie jak kiedyś go rodzice pokarali, ale niestety coś mu to nie wychodziło. Niestety to nie był już ten sam mężczyzna co kiedyś. Po chwili kombinowania poddał się i zerknął na swoją rozmówczynię, patrząc na jej twarz. Jakoś specjalnie nie przejmował się tym, że gadała do niego jak do kolegi, bo myślał że ma do czynienia z kimś wyluzowanym i normalnym (jak na piekielne standardy chodzące po ludzkiej ziemi).
- Bo wiesz, ja zawsze byłem interesującym osobnikiem! Każdy facet ci to potwierdzi, naprawdę! - prawie, że krzyknął ostatnie słowo niczym kastrowany byk, ale po chwili jego mina znowu się zmieniła, bo Dymkowe oczy ujrzały pieska. Głupi czernooki uśmiechnął się do niego jak głupi do sera i pomachał w jego stronę otwartą dłonią. - Cześć, jestem Dymitriev. Miło mi pana poznać! - i jeszcze się ukłonił w pół, ale grawitacja była w tym momencie silniejsza i zamiast zostać w pozycji zgiętej, to wypierdzielił się na ziemię. W tym momencie pierwszy raz o wielu, wielu dni usta Dymitrieva w końcu coś pocałowały. Szkoda tylko, że jest to beton!
avatar
Dymitriev

Liczba postów : 44
Join date : 24/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Soccer Mom on Sob Maj 04, 2013 4:19 pm

Szkoda tylko, że gdyby Dymitriev wyciągnął pana Puszka "na panienki", to ten drugi może i by coś/kogoś/kiełbasę wyrwał, ale ten pierwszy nie. No, ewentualnie rzucono by mu chemiczną sałatę, która przeleżała w lodówce ostatni rok. Takie już wrażenie wywoływał na wszystkich Dymitriev. Kazać takiemu rozpętać apokalipsę, a pewnie uznałby, że najlepszą do tego drogą jest zapicie wszystkich ludzi na śmierć. Nie żeby Cassie naprawdę przejmowała się tym całym syfem, który właśnie dział się na ziemi. Miała swoje plany i ich pilnowała. Co robi reszta - było jej wszystko jedno, dopóki nie wchodzili jej w drogę. Ten tutaj, jak to czarnooki idiota, czasami bywał przydatny. Blondynka patrzyła na niego teraz i zastanawiała się jakim cudem kiedykolwiek powierzyła mu nawet najbardziej banalne zadanie. Taka ofiara losu jak on potrafiłaby się przewrócić nawet na prostej drodze. I bynajmniej nie potrzebowałaby do tego alkoholu.
- Dymitriev Skończony Idiota? - podsunęła mu przesyconym słodyczą tonem i wykrzywiła się sztucznie. Cóż, jedno trzeba było przyznać. Do tej pory nie widziała, żeby jakikolwiek demon potrafił się tak uwalić. Lekko wstawić (paroma flaszkami), może i tak. Nieźle udawać? Jasne, nie ma sprawy. Ale Dymitriev Skończony Idiota nie był na tyle dobrym aktorem... zaraz, on nie był żadnym aktorem, żeby być w stanie oszukać ją. Nic dziwnego, że skończył jako gość od czarnej roboty, kiedy nie chciało jej się brudzić rak albo, co gorsza, łamać paznokci.
Oczywiście, że Cassie była wyluzowana i normalna. No, na pewno bardziej wyluzowana i dużo normalniejsza od swojego nowego, jakże interesującego rozmówcy. Zresztą, to ostatnie stwierdzenie podsumowała bardzo wymownym przewróceniem oczami. Nie żeby łudziła się, że Dymitriev je dostrzeże. W jego stanie zobaczenie własnych nóg było wyczynem.
Ostentacyjnie zatkała sobie palcem lewe ucho - bo z tej strony stała ta żałosna namiastka demona - i po paru sekundach, kiedy z wyrazem lekkiego obrzydzenia na twarzy upewniła się, że przestał się drzeć, opuściła dłoń.
- Nie jedz go, Puszku. Jeszcze zatrujesz się skończoną głupotą - poifnormowała psa znudzonym tonem, kiedy ten jeszcze bardziej obnażył kły, krążąc wokół leżącego na ziemi mężczyzny. - Sama z przyjemnością bym ciebie wyegzorcyzmowała, gdybym nie sądziła, że tylko bym ci tym pomogła. Parę dodatkowych lat na torturach, a może wyhodowałbyś jakieś jaja. - Założyła ręce na piersi i pchnęła kretyna butem, jakby zachęcając, by wstał. A raczej spróbował wstać.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Dymitriev on Wto Maj 07, 2013 11:36 am

A tam zaraz by nic nie wyhaczył! Dymitriev był osobą pozytywnie nastawioną i pewnie znalazłby się jakaś niewinna duszyczka, czy jakaś ofiara losu, która by urodą (nie)grzeszyła albo jakaś podbita panna, która akurat szukała swego "księcia z bajki", ale jak wiadome są różne bajki! Trafiłby się jej taki Dymek to i nawet jego by wyDymała jakby trzeba było. Zresztą, Puszek też sam w sobie zaraz taki urodziwy nie był. Ot zwykły kundel z piekła. Jego pani za to była ładna i najpiękniejsza w świecie w oczach demona. A właściwie jej nosicielka, bo prawdziwa forma demonicy była bardziej podobna do Puszka niż samego naczynia.
Powoli zbierał w sobie siły by wstać i na szczęście Cassie nie usłyszał obraźliwych słów w swoim kierunku. Oj, on by już jej pokazał czego jest wart! Zdarłby z siebie koszulę, ukazał swe zacne mięśnie, zaświecił suchoklatesem i rzuciłby się w otchłań piekła, byleby tylko cofnęła swoje słowa! Co prawda jakby był trzeźwy to by mu nawet takie myśli przez głowę nie przeszły, ale po alkoholu człowiek robi różne i przeważnie ciekawe rzeczy.
- Jeszcze pięć minut... - wymruczał pod nosem, ocierając się twarzą o beton, jakby tuląc się w poduszkę. Dopiero pchnięcie butem sprawiło, że demon opamiętał się na tyle, by przypomnieć sobie w jakiej to się znalazł sytuacji. Podniósł głowę, ale tak niefortunnie, że niemalże spotkał się pyskiem w pysk z Puszkiem. Pod nosem poczuł uroczy zapach, który normalnemu człowiekowi włączyłby tryb trzeźwienia i nakazał się wycofywać. Ale nie! Dymitriev twardym kozakiem był. Szkoda, że po alkoholu.
- Kochana, kochana, ależ ty ładnych perfum używasz! Czyżby od samego mistrza mody Luciferusa Jensenusa? Nie kuś, nie kuś, bo się zakocham! - powiedział trochę podniesionym głosem, patrząc przymrużonymi oczami na pysk ogara, ale dopiero po chwili obraz mu się nastroił i zauważył kundla przed swoim nosem i wzdrygnął się machając przed twarzą rękoma krzycząc:
- Nie jedz mnie! Nie jedz! Jestem niestrawny! To nie ja! To ona mi kazała!
avatar
Dymitriev

Liczba postów : 44
Join date : 24/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jedna z głównych ulic

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: TOPEKA :: CENTRUM

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach