Złomowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Złomowisko

Pisanie by The Geek Monkey on Wto Gru 11, 2012 3:30 pm



avatar
The Geek Monkey

Liczba postów : 479
Join date : 23/06/2012

Zobacz profil autora http://supernatural.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by The Geek Monkey on Wto Gru 11, 2012 3:49 pm

    /Bo Alice nie ma. A Dean ma potrzebę grania takiego zwykłego grania. Dlatego gra.
    Dużo po spotkaniu z Alice, trochę czasu po wydarzeniach w Pubie Mały John /


    W końcu, po wielu dniach drogi, po spotkaniu z Sheppard i dziwnym osobnikiem którego Dean chętnie by skrócił o głowę albo o coś jeszcze, chevrolet impala zaparkował na wielkim, zagraconym złomowisku Singera, wydając z siebie ostatnie mruknięcie silnika.
    Kierowca oparł się o fotel przecierając twarz dłońmi. Był zmęczony, nawet bardzo. Teraz jedyne o czym marzył to butelka taniej whisky i łóżko, by móc spać z tydzień. Ale i tak pewnie obudzi się po kilku godzinach jeszcze bardziej zmęczony niż przed zaśnięciem. O ile w ogóle zaśnie.
    Wszystko to czego potrzebował Winchester było niemal na wyciągnięcie ręki - wystarczyło wysiąść z samochodu i wejść do domu Bobby'ego który już pewnie szykował szklankę dla łowcy. Albo chował butelki przed nim. Ale to trzeba było się ruszyć, wysiąść z kruszyny i iść. A Dean chyba nie miał siły się ruszać. Kompletnie. Po za tym męczyła go sprawa z Samem. Aż za bardzo. Już nie raz łapał się na myśli by zadzwonić do brata, ale jakaś parszywa siła przeganiała te myśli wszystkimi uczynkami młodszego Winchestera którymi zapracował sobie na stratę braterskiego zaufania. Jednak braterska wieź jeszcze byłą, nie tak mocna jak te dwa lata temu ale była. I ona sprawiała że Dean mimowolnie martwił się o brata. Ale dupa blada, nie zadzwoni do niego bo i po co? Dupek. W dodatku nawet nie miał z kim pogadać, tak po prostu, bo z Bobbym było trochę ciężko od kiedy anielskie pierdzielniki zmusiły go do poruszania sie na wózku. Został tylko jeden człowiek, a raczej nie człowiek tylko anioł.
    - Castiel - rzucił w przestrzeń czując się nieco dziwnie. Jak zawsze kiedy próbował przywołać anielskiego przyjaciela. - Wiesz, mógłbyś ruszyć ten anielski tyłek. - mruknął, zaglądając na tylne siedzenia samochodu by sprawdzić czy aby przypadkiem już się anioł nie pojawił.
avatar
The Geek Monkey

Liczba postów : 479
Join date : 23/06/2012

Zobacz profil autora http://supernatural.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by † Castiel † on Wto Gru 18, 2012 9:01 pm

Modlitwa Deana rozbrzmiała w umyśle Castiela niczym dzwony katedry Notre Dame, odrywając go od jego zajęcia. Anioł wzdrygnął się odrobinę, rozwijając skrzydła i przygotowując się do lotu. Wciąż zaskakiwało go, jak niezwykła i silna jest więź pomiędzy nim a Deanem Winchesterem. Nie ważne jakich słów użył łowca, wystarczyło by tylko skierował swe intencje do anioła, a ten odbierał jego modlitwy wyraźniej, niż rozkazy przełożonych z garnizonu. I prawdę powiedziawszy reagował na nie o wiele bardziej ochoczo.
Z cichym trzepotem skrzydeł, tak dla niego charakterystycznym, pojawił się na przednim siedzeniu Impali i obrócił głowę w stronę Deana obdarzając go badawczym spojrzeniem. Poza zapytaniem w błękitnych oczach anioła dostrzec można było również... zadowolenie? Tak. Castiel sam nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, a jednak cieszył się na widok łowcy.
-Witaj, Dean. - przywitał się z lekkim skinieniem głowy, pozwalając by kąciki jego ust powędrowały do góry w mimowolnym uśmiechu. Trwało to jednak krótko, bowiem zaraz wyraz zaniepokojenia powrócił na oblicze anioła. Łowca nie przedstawiał sobą raczej okazu radości. Co więcej, praktycznie nie zdarzało mu się wzywać Castiela bez wyraźnego, palącego powodu. I o ile Cas czasem, w głębi serca, chciał myśleć, że Dean jest jego przyjacielem, o tyle wiedział, że Winchester nie myśli o nim w ten sposób.
-Co się stało? - zapytał, przeszywając łowcę badawczym spojrzeniem.


Przepraszam, że tak długo czekałaś i że tak krótko... rozkręcę się <3


Castiel
I love pasta. These make me very happy

avatar
† Castiel †

Liczba postów : 81
Join date : 21/10/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by The Geek Monkey on Sob Gru 29, 2012 7:28 pm

    Spoko, Cassuś. Ja też krótko bo mój mózg nie chce ze mną współpracować od dłuższego czasu ;c

    Na tylnym siedzeniu anielskiego tyłka nie było, jednak kiedy tylko Dean powrócił do normalnej pozycji, serce łowcy stanęło na moment, wystraszone pojawieniem się anioła na przednim siedzeniu. Nigdy chyba nie zdoła się przyzwyczaić do tego, że Castiel pojawia się od tak, nagle. Ale Winchester odetchnął z ulgą kiedy anioł się pojawił. Może nie widać było tego po człowieku, ale na swój sposób był zadowolony z tego, że Prochowiec się pojawił.Taki nieobeznany w świecie anioł by przyjemnym odetchnięciem od wymądrzającej sie łowczyni czy szalonej dziewczyny od muszli.
    - Jezu, Cass - wymamrotał Dean, poprawiając się na siedzeniu. - Mówiłem ci żebyś jakoś bardziej znacząco informował o swojej...- wykonał okrężny ruch dłonią, który miał z wizualizować nagłe pojawiania się Castiela - obecności.
    To nie tak że Winchester nie myślał o Castielu w kategoriach 'przyjaciel'. Dużo zawdzięczał aniołowi, nawet jeśli wyciągnięcie go z piekła było tylko rozkazem, to był mu za to wdzięczny. I pewnie będzie do ostatniej chwili. Zdarzyły się też takie momenty, w których Dean był gotowy skopać ten anielski tyłek, jednak zawsze kończyło się tym, że Castiel przechodził na jego stronę. Wyrwał się spod rozkazów, sprzeciwił swoim przywódcą, i teraz siedział z nim w Impali. W jakiś sposób Castiel był przyjacielem Dean'a. Mocno nietypowym, nie rozumiejącym żartów którymi sypał łowca. Ale był kiedy go potrzebował.
    - Czy zawsze się coś musi dziać? - fuknął niezbyt przyjemnym tonem, opierając głowę o wezgłowie samochodowego siedziska. - Wiesz może co z Samem? - spytał, spoglądając z ukosa na bruneta po swojej prawej.
avatar
The Geek Monkey

Liczba postów : 479
Join date : 23/06/2012

Zobacz profil autora http://supernatural.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by † Castiel † on Pon Sty 07, 2013 12:18 am

Anioł zmarszczył lekko brwi w wyrazie skonsternowania. Zachowania Deana... niby jak miał je zrozumieć? Studiował ludzkość od tysiącleci i wiedział dobrze, że takie fukanie nie jest odpowiednią reakcją na pojawianie się wzywanego przyjaciela i okazaną przez niego troskę. A jednak Dean traktował Castiela w ten sposób, Castiel zaś odmawiał przyjęcia do wiadomości, że może, ale tylko może, Dean wcale nie uważał go za przyjaciela? Prawdę powiedziawszy anioł nie chciał się nad tym zastanawiać. Ani teraz, ani nigdy, aż do momentu, gdy będzie to absolutnie nieuniknione. A taki moment jeszcze nie nadszedł, chociaż Castiel miał przeczucie, że nie będzie musiał jeszcze długo czekać...
-Z technicznego punktu widzenia cała egzystencja świata jest pasmem następujących po sobie wydarzeń, Dean, więc... tak, można powiedzieć, że coś zawsze musi się dziać aż do ostatecznego zakończenia. - powiedział z powagą wierząc, że odpowiada na pytanie Winchestera wystarczająco wyczerpująco. Zaś co się tyczy drugiego...
-Sam? - Cas uniósł brwi, zdziwiony. Wiedział już, że bracia się rozdzielili, jednak po ostatnim zachowaniu Sama wywnioskował, że są w kontakcie. W końcu młodszy Winchester dzwonił do Deana, i o ile nawet się nie dodzwonił, to przecież zapewniał Casa, że próbował... coś tu się nie zgadzało.
-Ostatnio spotkałem się z nim pięć dni temu, w motelu na obrzeżach Topeka, w Kansas. Dzwonił do ciebie, chociaż nie odebrałeś. - wyjaśnił anioł.
-Ale Dean, dlaczego nie wiesz, co się dzieje z twoim bratem? - zapytał, zdziwiony i zmartwiony za razem, nieświadomie dobierając słowa, które zapewne poruszą Deana. Zupełnie inaczej by to przecież brzmiało, gdyby zapytał: "dlaczego nie wiesz co się dzieje z Samem?", a inny wydźwięk miało jakże ważne słowo "brat".


Castiel
I love pasta. These make me very happy

avatar
† Castiel †

Liczba postów : 81
Join date : 21/10/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by The Geek Monkey on Pon Sty 07, 2013 8:51 pm

Łowca z Imaplą był trudnym do przestudiowania okazem człowieka. Nie był jak wszyscy. Jego zachowania czasem były kompletnym przeciwieństwem tego co aktualnie czuł - bił sie z bratem, bo się o niego martwił. Fukał na wszystkich dookoła bo był zmęczony, zdenerwowany, zdezorientowany, ale zarazem potrzebował kogoś kto by po porstu był. Tak jak była Iriss jakiś czas temu. Zmarszczył brwi na samo wspomnienie brunetki, nie wiedząc czy aby na pewno powinien rozpamiętywać ich spotkanie w Valley City. Wrócił myślami do samochodu, spoglądajac na anioła tak, jakby zobaczył go pierwszy raz w życiu. Chociaż nie, jak go zobaczył pierwszy raz spojrzenie łowcy nie było takie same jak teraz. Było pełne zaskoczenia, może trochę gniewne i przestraszone. Teraz po porstu patrzył na Castiela jak na kogoś kto urwał sie z choinki. Tak, to o wiele lepsze porónwanie.
- Niezła filozofia, Cass. Nauczają tego w niedzielnej szkółce dla aniołów? - może nieco z tego kpił pan łowca, ale trzeba przyznać aniołowi rację. Zawsze coś działo się z jakiegoś powodu, wszystko miało swoje miejsce w określonym porządku działania, tylko... tylko czasem chciałoby się naruszyć idealną konstrukcje i zrobić coś na odwrót. Złamać szyk i pomieszać plany losu, co nie zawsze wychodzi na dobre. Dean się o tym przekonał i to nie raz.
- No wiesz, Sam. Wysoki, duży, pokłócony z nożyczkami? - dodał by jeszcze kilka innych, ciekawych lub mniej, epitetów określających młodszego Winchesera, ale jakoś nie miał ku temu nastroju. Jednak chyba nie określiłby go mianem swojego brata, nie mogąc jeszcze przeboleć tego całego zamieszania w które wpakował się Młody. Ale Castiel, mistrz wyczucia i taktu, zrobił to za niego, powodując ścisk żołądka. Jednak pokerowa twarz nie zdradzała niczego. Z tym, że przy aniołach trudniej z ukurwaniem emocji, prawda?
- Byłem zajęty - to nie tak że czuł, że musi się tłumaczyć dlaczego nieodebrał telefonu od Sama. Po prostu chciał powiedzieć że był zajęty. Że to coś było ważniejsze niż telefon brata a to że nie oddzwonił to tylko wynik zapomnienia. Innej opcji nie było.
- Nie ważne - mruknął w odpowiedzi na pytanie Castiela, po czym przeciagnął dłońmi po twarzy. Potrzebował coś zrobić. Cokolwiek, nie tak siedzieć i... dobra, chciał odpocząć, ale musiał też coś robić. Zapolować na coś. Chociażby na tego idiotę od wyiaginowanego domu. Skopać mu porządnie ten pierdolony, zaczarowany tyłek. I spalić jego szczątki podjadajac przytym popcoron.
- Chcesz mi pomóc? - pytanie zadał szybciej niż o nim pomyślał, ale w końcu Castiel był aniołem. Wiedział więcej. Miał większe pole do popisu. A Dean z chęcią by teraz to wykorzystał.
avatar
The Geek Monkey

Liczba postów : 479
Join date : 23/06/2012

Zobacz profil autora http://supernatural.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by † Castiel † on Nie Mar 10, 2013 4:40 pm

Dean czasami miał dziwne sposoby okazywania, że mu na kimś zależy. Na tyle, na ile Castiel nauczył się o ludzkich reakcjach od kiedy był na Ziemi, starszy Winchester był zupełnie inny. Miłość, którą darzył własnego brata najczęściej objawiała się w konfliktach, jakie między sobą prowadzili. Zawziętość, z jaką mężczyzna walczył o to, by Sam postępował słusznie była niepojęta, nawet dla niego. Miał - nie zwracając uwagi na grę słów - anielską cierpliwość i wiarę, jakiej mogłoby pozazdrościć mu wielu ludzi. Castiel był zdziwiony widząc, jak wybacza poprzednie błędy i na nowo daje bratu kredyt zaufania. Powinien się uczyć na swoich pomyłkach. Sługa Boży jednak zaprzestał przekonywać go do tego po pierwszej próbie. Był zbyt uparty, żeby zrozumieć i zaakceptować działania, jakie już dawno powinien wprowadzić w życie.
Nie zareagował na komentarz łowcy. Wiedział, jak wygląda Sam, ale domyślił się, że było to pytanie retoryczne. Czasami Dean mówił coś, co zupełnie nie było potrzebne.
Obserwował zachowanie mężczyzny, który najpierw wydawał się czymś zmartwiony, później zdenerwowany, a na końcu wyglądał, jakby nie miał siły z nim rozmawiać. Ponieważ Castiel pamiętał o tym, że ludzie mieli odpowiednie rytuały jeżeli chodzi o rozmowę na wrażliwe tematy, starał się nie naciskać na niego. W jego oczach odmalowywał się smutek, ból i złość, za każdym razem, kiedy choćby wspominał o młodszym z Winchesterów, więc nie chciał zmuszać go do rozmowy.
- Pomóc? Jak miałbym Ci pomóc, Dean? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Zazwyczaj radził sobie bez jego wsparcia. Właściwie... anioł mógł się zgodzić, jednak nie widział potrzeby. Przyjrzał się jednak łowcy. Wyglądał, jakby nie przespał kilku nocy. - Ale czy najpierw... nie powinieneś odpocząć? - zapytał, pamiętając o czynnościach, które każdy człowiek musiał wykonywać raz na jakiś czas. W tym przypadku chyba ten czas właśnie nastąpił. Tak mu się wydawało, po sposobie w jaki mężczyzna się prezentował.


Castiel
I love pasta. These make me very happy

avatar
† Castiel †

Liczba postów : 81
Join date : 21/10/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by The Geek Monkey on Sob Mar 16, 2013 10:36 pm

Anielska cierpliwość kiedyś sie kończy, tak jak wszystko inne. Kredyty zaufania sie wyczerpią, kolejne szanse znikną a nawet najbardziej uparty człowiek, który nie przepada za tym, by przyznawać sie do własnego bledu, zrobi to. I będzie robił wszystko, nie ważne jakim kosztem, by nigdy więcej nie znów tego nie zrobić. Tak właśnie było z Deanem. Mógł sobie wmawiać że ta rozłąka z bratem to pewien zabieg, który miał ochronić ich obu przed aniołami. Mógł sobie wmawiać że tak po prostu było łatwiej unikać tych niebiańskich sukinsynów. Prawda jednak było to, ze Dean nie potrafił juz zaufać bratu. Odrzucała go sama myśl o tym, ze jego kochany, mały braciszek, któremu bez wahania oddałby swoje życie i za którego, bez wahania, oddałby życie, pieprzył sie z pierdolonym demonem i pil jego krew... Winchester mógł zrozumieć na prawdę wiele, w końcu sam nie był święty, ale były pewne granice, które Sammy przekroczył. Świadomie. A to było chyba najgorsze - świadomość, ze Młody robił to z własnej woli, w imię zemsty. Jak zwykle, Winchesterowie pokonani przez chęć pomszczenia tych, na którym im zależało. To juz taka rodzinna tradycja chyba. Tylko jaki sens miała ta zemsta, skoro Dean wrócił do żywych, a Lilith nie sprawowała już pieczy nad jego duszą? Dla starszego Winchestera nie miała sensu. Dla młodszego, jakiś miała, ale nie aż taki jak dla aniołów i demonów, którzy najbardziej na tym skorzystali, wykorzystując do tego Sama który tak łatwo dał się zmanipulować. Piekielne stwory i ci z nieba powinni sobie piątki przybić, chociażby za to że wspólnymi siłami doprowadzili do otwarcia klatki, nawet jeśli nie działali w imię tego samego. Oczywiście nie wszyscy,
- Najlepiej by było, gdybyś wiedział gdzie jest Colt. Bo jak na razie, jesteśmy w czarnej dupie, nie mając zielonego pojęcia gdzie on może być. Złapmy jakiegoś cholernego demona i zróbmy z niego papkę, wyciągając z niego informacje. Cokolwiek, Cas – Winchester spojrzał na anioła, z lekkim wyrazem błagania w zielonych oczach. Fakt, mógł by to zrobić sam, w pojedynkę. Przecież nie raz już tak pracował dając sobie świetnie radę, albo czasem i mniej świetnie. Jednak w parze zawsze było łatwiej, czas nie leciał tak wolno a nieproszone myśli nie nawiedzały głowy, która była przesycona różnymi teoriami i wymyślaniem coraz bardziej żałosnych żarcików które robiło się temu drugiemu. Po za tym Winchester potrzebował towarzystwa. Męskiego towarzystwa. Nawet jeśli tym mężczyzną okazuje się mało ogarnięty anioł, który teraz siedział wraz z nim w samochodzie i przyglądał się łowcy uważnie, wprawiając go w lekkie skrępowanie, jak zawsze kiedy te niebieskie oczy wpatrywały się w niego z taką intensywnością. Dean chyba nigdy się do nich nie przyzwyczai.
- Nie jestem w stanie odpocząć, stary. Odpocznę, jak ten cały burdel się skończy. Wtedy nie ruszę się z łóżka przez tydzień, a potem wyjadę na Bora Bora, pobiegać w spódniczce z trawy, ale najpierw ubijemy tego sukinsyna.
Te kilka godzin snu, które przychodziły późno w nocy były tylko po to aby zregenerować siły, żeby móc biegać po mieście w poszukiwaniu kolejnego tyłka do skopania. Nie dawały odpoczynku psychicznego – bo tak naprawdę Dean był bardziej zmęczony psychicznie, niż fizycznie, co mocno odbijało się na jego osobie. I tylko pozamykanie wszystkich spraw, albo chociaż tych które najbardziej mu dokuczają, sprawi, że będzie w stanie wypocząć całkowicie. A to chyba nigdy nie nastanie.




avatar
The Geek Monkey

Liczba postów : 479
Join date : 23/06/2012

Zobacz profil autora http://supernatural.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by † Castiel † on Nie Mar 24, 2013 1:17 am

Castiel nie miał pojęcia, jakie naprawdę relacje łączą dwóch mężczyzn. Mógł jedynie odgadywać wszystko to, co widoczne było w ich słowach i zachowaniu, ale co naprawdę kłębiło się pod tą powłoką było dla niego zagadką. Widział doskonale ich braterską miłość i ból, który był spowodowany błędami, jakie oboje popełnili i były to zarówno postępki z młodości, jak i te z niedawnej przeszłości. Bez wątpienia też zrobiliby dla siebie niemal wszystko. Jednak to ciężkie do określenia uczucie, jakie ciążyło na ramionach Deana i przygarbiło jego postawę było mu nieznane. Nie było to nic, co potrafił rozpoznać i nazwać, a z pewnością nie było to też tylko zmęczenie.
Słuchał Winchestera z uwagą, chociaż większość zdań, które wypłynęły z jego ust były dla niego zupełnie niezrozumiałe. Przecież powinien wiedzieć, jak nazywa się ta miejscowość. Bywał tutaj już prawdopodobnie setki razy, odwiedzając starego przyjaciela swojego ojca. Z pewnością nie było to miejsce, o którym mówił, ale uświadamianie go o tym nie miało większego wpływu na obecną sytuację.
Od długiego czasu szukali Colta. Głównie on szukał. Był w stanie sprawnie się transportować, ale pojawianie się w wybranych na oślep miejscach nadal nie przyniesie żadnych efektów. Dlatego potrzebowali jakiejś pomocy. Ostatnio pistolet widzieli w rękach Beli Talbot, kiedy podstępem zdobyła go od starszego z braci i zniknęła. Nie dosłownie oczywiście, ale było zadziwiająco trudno znaleźć jakikolwiek dowód jej obecności. Dlatego też tak ciężko było odgadnąć, co mogło się stać z bronią, o jej odzyskaniu już nie mówiąc. Zarówno Dean jak i Sam zgadzali się w jednej kwestii, zanim postanowili się rozdzielić. Było duże prawdopodobieństwo, że to Lilith, demon, którego śmierć doprowadziła do otwarcia się klatki i wypuszczenia Jutrzenki miała jako ostatnia legendarny rewolwer w swoim posiadaniu. W tym momencie ślad i ich domysły się kończyły, a na pytania nie potrafili znaleźć żadnej odpowiedzi.
I to jest właśnie ten moment, w którym propozycja Winchestera była dobrym pomysłem. Żeby posunąć się naprzód w swoich planach zabicia Lucyfera musieli dowiedzieć się czegokolwiek. Nawet drobny szczegół mógł im pomóc. Sługa Boży nie sądził, że działanie w takim stanie w pojedynkę jest dla mężczyzny bezpieczną opcją. A pamiętając już, jak w niektórych momentach potrafi być uparty, wiedział, że poszedłby znaleźć rozwiązanie na dręczące go problemy nawet wtedy, gdy Castiel nie zgodziłby się na współpracę.
Spojrzał na zielonookiego, mimowolnie zauważając jego rozpaczliwą potrzebę działania i zmęczenie nie tyle fizyczne, jak mentalne, psychiczne wyczerpanie całą sytuacją i wszystkimi niepowodzeniami, jakie ostatnimi czasy spotykały bruneta. Kiwnął oszczędnie głową i odwrócił wzrok w stronę złomowiska, na którym akurat się znajdowali. Będzie zdecydowanie szybciej, jeśli to on poszuka czy jakieś demony nie czają się w pobliżu miasta. Może nawet w nim, co byłoby bardziej prawdopodobne, zważając na arogancję, jaką zyskały niemal wszystkie sługi piekieł, odkąd ich przywódca jest na wolności.
- Daj mi chwilę - zwrócił się znów do mężczyzny siedzącego obok, po czym w mgnieniu oka zniknął ze swojego poprzedniego miejsca.


Castiel
I love pasta. These make me very happy

avatar
† Castiel †

Liczba postów : 81
Join date : 21/10/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by The Geek Monkey on Sro Mar 27, 2013 9:56 am

Pewien anioł uważał że bracia Winchester są psychicznie, absurdalnie i erotycznie od siebie uzależnieni. Może coś w tym było, pomijając to ostatnie określenie, bo aż tak źle z nimi nie było. Ale Dean miał tylko brata i naprawdę zrobiłby dla niego wszystko, bo skoro był zdolny do tego by zawrzeć pakt byle tylko jego mały braciszek był w śród żywych, to nie było takiej rzeczy, której by Dean nie zrobił by ratować brata. Nawet teraz, gdyby tylko usłyszał że Sam jest w dużym niebezpieczeństwie i nie da sobie rady w pojedynkę, przeklinając siebie, Ruby i inne demony, czy wszystko inne, ruszyłby na pomoc Młodemu. Bo tak już było. Tacy byli Winchesterowie.
Można jedynie się domyślać, że Lilith nie należała do słownych demonów i gdy tylko łowczyni artefaktów przekazała demonicy Colta, ta rozprawiła się z Talbot tak jak ze wszystkimi osobami, które posprzedawały swoje dusze. Bella była jaka była, ale Dean nikomu nie życzył takiego końca. Nawet jej. Pytanie brzmiało teraz, kto posiada Colt skoro Pierwsza nie żyje? Dlatego potrzebowali demona, najlepiej słabego i nieznoszącego tortur. Demona który wyśpiewa im wszystko w pięć minut, albo i szybciej odczuwając obecność niebiańskiego gościa.
Nawet nie zdążył cokolwiek powiedzieć bo Castiel zniknął, zostawiając łowcę samego w samochodzie. Ile może trwać takie przeszukiwanie okolicy przez anioła? Północna Dakota nie była mała więc zapewne trochę czasu mu zejdzie, przynajmniej tak uważał Dean, który z ociąganiem wysiadł z samochodu i skierował się w stronę niewielkiego domu, stającego na skraju złomowiska. W końcu i tak przyjechał tutaj do Bobbiego, więc wypadało by sprawdzić co u starego Singera. Może on posiadał jakieś informacje… o czymkolwiek. Byle tylko zacząć działać. Odwiedziny u starego przyjaciela ojca aktualnie nie należały do najprzyjemniejszych. Bobby próbował ile się da udawać że wszystko z nim w porządku, ale walające się butelki po tajniej whisky skutecznie temu przeczyły. Singer nie wiele miał do powiedzenia, zero znaków, omamów, jakiś dziwnych zjawisk. Za to dużo mamrotał pod nosem, dolewał sobie do szklanki i spoglądał na Deana w taki sposób, jakby samo spojrzenie mogło wypraszać człowieka z domu. Staruszek nie miał najlepszego dnia, więc Winchester nie zamierzał mu stawać na drodze. Zaszył się w kuchni sprawdzając sieć w poszukiwaniu czegoś interesującego, popijając piwo, które roztrzaskało się z hukiem o podłogę, gdy nagle Castiel pojawił się w kuchni informując o demonie w okolicach Cleveland.
- Cas, co mówiłem o tym twoim pojawianiu się? Uprzedź jakoś. Albo przywiąż sobie do szyi dzwoneczek będzie szybciej – wymamrotał sięgając po ścierkę by wytrzeć podłogę, gdy do kuchni podjechał Bobby rzucając propozycję, żeby delikwenta przywieźć tu do niego. Co prawda Wincheterowi nie odpowiadało podróżowanie z demonem w bagażniku, ale był w stanie to znieść dla Singera. Może małe znęcanie się nad demonem rozrusza skwaszonego staruszka. Więc przyjadą.
- Jedziesz ze mną, samochodem, bez tych twoich pierzastych sztuczek - skoro mieli działać razem, będą działać na zasadach Deana. Nawet jeśli jazda samochodem zajmie im dwa razu więcej czasu, w końcu Cleveland nie było tuż za rogiem. Na twarzy Deana pojawił się lekki uśmiech, kiedy spojrzał tak z ukosa na pierzastego towarzysza, odpalając silnik Impali. Może być zabawnie, jeszcze z aniołem nie polował.


avatar
The Geek Monkey

Liczba postów : 479
Join date : 23/06/2012

Zobacz profil autora http://supernatural.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Złomowisko

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach