Sypialnia

Go down

Sypialnia

Pisanie by Kerra Morrigan on Sro Gru 12, 2012 9:33 pm

Niezbyt duża, ale za to niezwykle przytulna sypialnia. Wszystko tutaj zdaje się być miękkie i ciepłe - począwszy od dywanu, przez pościel, a na lokatorach kończąc. W tym pomieszczeniu nie uświadczycie telewizora czy czegokolwiek innego, zdolnego rozpraszać przed snem. Są za to grube zasłony, które nawet w wyjątkowo słoneczny poranek utrzymują w pomieszczeniu przyjemny półmrok i dźwiękoszczelne szyby, które choć częściowo chronią przed hałasami z ulicy.
avatar
Kerra Morrigan

Liczba postów : 13
Join date : 11/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Gość on Sro Lut 13, 2013 12:03 am

To było takie naiwne. Ta miłość Morrigan i Hugnnies’a. Byli jak para wyrwana z romansu dla dojrzałych kobiet, romansu który sprawiał że on był marzeniem każdej, a ona idealnym wyobrażeniem kobiety spełnionej. Zawodowo i uczuciowo. To jak na siebie patrzyli, to jak wzajemnie się uzupełniali i byli dla siebie nie tylko drugą połówką, ale i tym wszystkim czego człowiek potrzebuje do życia, miało być ich małą nagrodą, za życie w tak paskudnym świecie. Nagrodą, która skazała ich na coś gorszego.
Jaka byłaby reakcja Kerry, gdyby wiedziała? Gdyby powiedział jej, że ten kochany facet który bał się zaprogramować pralkę, twierdząc że ta chce go pochłonąć w mroczne czeluści grzałek, leży i gnije w kanałach, gdzieś u zbiegu ulic przy których James miał swoją kancelarię?
Kiedyś pewnie się tego dowie. Dziś na pewno nie, ale jest tyle dni przed nimi. Na pewno nie usłyszy tego od niego, nie. Oswin, James, człowiek który teraz podążał za rudowłosą do sypialni, uśmiechając się z rozbawienia i próbując nie tracić równowagi, kiedy jego bielizna wylądowała przy kostkach i utrudniała poruszanie się, w końcu przejął osobowość zakochanego prawnika, prawda? I zrobiłby wszystko, by uchronić kobietę przed prawdą, przez którą oszalałaby z bólu. Nie potrzebna mu wariatka. Potrzebna mu kobieta, która pomoże mu przedłużyć gatunek. Możliwe nawet, że każdy zmiennokształtny ma coś takiego w sobie, potrzebę dawania światu takich osobników jak on. Instynkt przetrwania, czy coś w tym stylu. W tym momencie, przedstawiciel kreatur które zdzierały z siebie skórę, był na najlepszej drodze do tego, by wypełnić swą powinność.
Było przyjemnie, a nawet bardzo. Może nawet aż za bardzo?
Groźny błysk w oczach, które pociemniały od ogarniającego ciało pożądania, silniejszy uścisk na nadgarstkach kobiety, które leżały ponad jej głową na wielkim, miękkim łóżku w ich niewielkiej sypialni. Nie był już delikatnym, kochającym Jamesem. Coś niebezpiecznego przebijało się przez tarczę alkoholu, hormonów i wydarzeń nocy dzisiejszej. Coś co pospieszne, delikatne pocałunki, które rozsypywał po szyi, ramionach i twarzy, zmieniało w nieprzyjemne, natarczywe ataki warg na kruche ciało rudowłosej. Jeden ruch ręką, a materiał w który ubrana była kobieta został z niej zerwany. Leżała pod nim naga i bezbronna, atakowana przez mało delikatny dotyk dłoni, która miażdżyła w swoim uścisku piersi, uda, wszystko to co powinno być traktowane z należytą czułością.
- Urodzisz mi dziecko, czy tego chcesz czy nie – warknął, chociaż brzmiało to bardziej jak ochrypły bełkot, ujmując delikatnie brodę panny Morrigan. Spoglądał w jej oczy, wzmacniając uścisk na nadgarstkach kobiety. Pewnie jutro będą siniaki, i to nie tylko na rękach. Ale kto by się tam przejmował kilkoma siniakami. Albo nadwrażliwymi ustami, które Jimm w tej właśnie chwili przygryzał, kolanem rozsuwając nogi swojej ukochanej.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach