Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Soccer Mom on Pią Sty 11, 2013 5:23 pm

~*~
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Soccer Mom on Pią Sty 11, 2013 5:43 pm

/tydzień, może trochę później po spotkaniu z młodszym Winchesterem

Bene musiała przyznać, że w niezłym tempie pokonała tych parę stanów, które dzieliły Detroit od San Francisco. Nie żeby kiedykolwiek przejmowała się przestrzeganiem przepisów ruchu drogowego (jedyny raz, kiedy została złapana, zamieniła mandat na duszę gliniarza, który po minusie gapienia się w jej oczęta zaczął się zwierzać z problemów w domu - ze szczególnym uwzględnieniem coraz grubszej, nie rozumiejącej go i wrzeszczącej żony. Następnych dziesięć lat spędził w towarzystwie naprawdę plastikowego plastika i trzeba mu przyznać - umierał z uśmiechem na ustach), ale tym razem szczególnie dała po gazie. Nie, nigdzie się nie śpieszyła, w końcu w takiej sytuacji po prostu pojawiłaby się tam, gdzie zaistniała potrzeba. Naprawdę chciała opuścić cholerne Detroit, które wcale nie okazało się tak pechowe, jak podejrzewała na początku. A przy okazji miała ochotę na szybką jazdę do zdarcia silnika biednej Caddie.
A w samym San Francisco... Cóż. Ukradła Harriette Crowley'owi, kiedy akurat nie patrzył (to znaczy zajmował się - oczywiście bez brudzenia rąk... swoich - tłumaczeniem jednemu ze swoich podwładnych, że nie jest wystarczająco przedsiębiorczy) i uparła się, że zaprowadzi dziewczynkę na lody. To wydawało jej się względnie normalnym sposobem spędzenia czasu. Nie żeby jej szczególnie na normalności zależało, skoro w ostatniej chwili przypomniała sobie, że normalni ludzie nie widzą jej piekielnego ogara wiec nie, Hallie nie może jechać na jego grzbiecie.
Otworzyła drzwi lokalu i uśmiechając się do dziewczynki, wpuściła ją do środka.
- Jakie chcesz? Podejrzewam, że takich o smaku ludzkiego mózgu czy wampirzej śledziony nie ma... Kto wie, czym ciebie karmił ten... - urwała, odruchowo rozglądając się dookoła, jednak stwierdziła, że kończenie wypowiedzi w sposób, jaki chciała, nie był zbyt mądry. Jakby nie patrzeć, Crowley nadal był jej szefem. I zaleźć mu za skórę zdecydowanie nie chciała. - ...ekhm. Wujaszek. - Bo jakoś tak wyszło, że szefuncio szczególnie starannie ukrywał przed Bene to, że piecze dla Małej muffinki. Trudno się dziwić. Demonica nie zapomniałaby mu tego przez... parę dobrych stuleci.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Transclone on Pią Sty 11, 2013 6:35 pm

Widok małej dziewczynki w domu Króla Rozdroży z pewnością jest sprawą dość podejrzaną. Część demonów, które były na tyle głupie, żeby wpaść bez zapowiedzi do jego prywatnej posiadłości długo z tą informacją nie pożyły. Całe szczęście, że Harriet była drobniutka i nie widziała nic złego w chowaniu się na hasło. Oczywiście, jeśli później otrzymała stosowną nagrodę za posłuszne wykonanie polecenia. Przecież dziewczynka nie jest byle psem, który reaguje na każdą komendę. Kto by pomyślał, że dzieci potrafią zawierać umowy korzystne dla siebie lepiej niż nie jeden czający się na rozdrożach. Szkoda, że klienci nie byliby zachwyceni całowaniem dziecka, inaczej można by nad tym pomyśleć...
Tym razem jego podwładni przeszli samych siebie. Służba nie drużba, idiotów trzeba ukarać. Chociażby dla przykładu, co by czerwonoocy dopuścili do siebie nawet myśli o dyfuzji głupoty z opętanego mięsa. Teraz kontrolowanie stanu umysłu osób chętnych do zawierania umów nie było takie proste. A skoro na ziemi społeczeństwo masowo głupiało i piekielny naród musiała ta epidemia w końcu dopaść. Likwidacja takich osobników była koniecznością.
Crowley po skończonych porachunkach musiał doprowadzić się do porządku. Dziwne, że mimo statusu już i tak martwej duszy, demony potrafią tak mocno trzymać się życia. Mimo to całość zajęła mu zaledwie piętnaście minut. Gdy tylko zajrzał do gabinetu, gdzie dziewczynkę zostawił, od razu wiedział, że coś jest nie tak.
- Harriet? Kochanie, gdzie się podziałaś?- Brwi zmarszczyły się nieznacznie, gdy mężczyzna po dokładnych oględzinach nadal nie mógł ujrzeć ciemnowłosej. Pierwsza myśl, jaka mu przyszła do głowy to zabawa w chowanego. Dziewczynka uwielbiała grać mu na nerwach na swój przeuroczy i niewinny sposób. Mała spryciula. Przeszukanie całego domostwa zajęło mu ponad pół godziny. Żołądek zaciskał się z czasem coraz mocniej, tworząc nierozwiązywalny supeł. Nie było jej. Nigdzie nie było. Zdenerwowanie i wściekłość były widoczne w niezgrabnych ruchach, zaciskanych co jakiś czas pięściach oraz oczach. Przyklęknął przed swoim psiakiem. Podrapał go za uchem.
- Znajdź ją.- Dwa słowa wystarczyły, by brytan poderwał się z miejsca i wybiegł niczym strzała. Pięć minut nie minęło, a demon już stał przed drzwiami lodziarni. Prawa brew podniosła się do góry. Lodowa fantazja? Czy ludzie na prawdę są aż tak ograniczeni? Wszedł do środka, ignorując dziwaczne spojrzenia robaków zwących się ludźmi. Czy na prawdę jego ubiór składający się z garnituru jest niestosowny do tego miejsca? Prędzej miejsce było niestosowne dla niego. Rozejrzał się po wnętrzu raniącym jego poczucie estetyki. Bene... Mógł się domyślić, że tylko ona będzie na tyle bezczelna żeby porwać brunetkę spod jego skrzydeł.
- Witaj kochana.- Mruknął, uśmiechając się półgębkiem. Nie dotarł on do oczu, które zwiastowały największe męczarnie. Może nie tortury, ale przydzielenie jakiegoś miłego rozdroża w najgorszych miejscach na ziemi. Na dobry początek. Ręce zacisnęły się nieznacznie na oparciu wolnego krzesła. Nie zwiastowało to długiej ilości czasu na usprawiedliwienia.




[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.][You must be registered and logged in to see this link.]

[You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]

avatar
Transclone

Liczba postów : 15
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Hariette on Pią Sty 11, 2013 7:22 pm

Godziny mijały niesamowicie długo, szczególnie jeśli miało się do czynienia z gabinetem wujka. Prawdę mówiąc, bawił ją sposób w jaki obchodził się z jednym ze swoich ulubionych miejsc w domostwie, nie omieszkała nawet kilka razy brutalnie popsuć porządek tam panujący. Oj tak, uwielbiała wynajdywać w szufladach biurka różne dziwne przedmioty; swego czasu miała pokaźną ich kolekcję w swoich kieszeniach, dopóty on nie zorientował się gdzie znikają wszystkie jego drogocenne skarby. Ale ileż można robić demonowi na złość? Kiedyś zasłyszała, że i kreaturom z piekła rodem kończy się cierpliwość. Wstała więc i rozejrzała się po pomieszczeniu mrużąc przy tym karmelowe źrenice, jak stwierdziła, nie było już żadnego kąta do którego ówcześnie by nie zajrzała. Przestąpiła z nogi na nogę. Nienawidziła uczucia pustki, on bardzo dobrze to wiedział, szczególnie po ostatniej próbie zwrócenia na siebie uwagi kiedy to brunetka tupiąc nogami zagroziła potwierdzeniem całemu podziemiu plotki o pieczeniu przez Crowleya słynnych muffinek. Na samo wspomnienie zachichotała i ruszyła ku drzwiom prowadzącym na jeden z kilkunastu korytarzy, w końcu nie potrafiła ustać w miejscu dłużej niż kilka minut. Podpalenie domu, narysowanie pułapki na demony na długości całej podłogi, schowanie papieru toaletowego, a może wsypanie do alkoholu znajdującego się w barku proszku przeczyszczającego? Pokręciła jedynie głową, musiała wymyślić coś, co wpłynie na jego psychikę na tyle mocno, żeby zaczął się bać o stracenie - jak sam twierdził - swojej najcenniejszej zdobyczy. I im bardziej pomysły te zdawały się być złe, tak na jej głowie wyrastały rogi godne wcielonego diabła w najczystszej postaci.
Kiedy już miała zrealizować swoje plany co do popsucia 'cudownego' samopoczucia wujka, usłyszała pukanie do drzwi na tyle donośne i na tyle znajome, iż mogła to być, przysięgam, jedynie ta osoba, której widok był przez nią pożądany przez około trzy miesiące. Zbiegła czym prędzej po schodach... Jak szybko znalazła się przy drzwiach, tak szybko z nich zniknęła. Ciocia Bene, jak zawsze zawitała w odpowiednim momencie.
(...) A pierwszym,równie mrocznym miejscem jak same majtki Sama Winchestera w różowe, wielkanocne króliczki, do jakiego zawitały była jedna z lodziarni w San Francisco. Cóż sam fakt, że cała akcja wydawała się być normalnym, rodzinnym wypadem na scpaerniak, dla Hallie było to porównywalne do uderzenia gromu z jasnego nieba. Toć pierwszy raz od bardzo, bardzo długiego czasu znajdowała się na świeżym powietrzu, wśród tłumu zwykłych niczym nie wyróżniających się ludzi, jednak jak uznała po chwili namysłu pospólstwo i jego zachowanie nie uległo zmianie od czasu, kiedy ostatnim razem stąpała po tej zwykłej ziemi. Co do cioci Bene, mała rozgadała się na tyle, że ów kobieta nie nadążała z zapamiętywaniem jej słów - przynajmniej tak to wyglądało. Bo co jak co, ale Hallie naprawdę ją lubiła, miała zupełnie inną osobowość niż... O demonie mowa.
Zanim brązowooka dokończyła nowo zaczętą myśl odskoczyła od stolika jak oparzona. Dobrze znane jej pomruki ludzi, ich dziwne spojrzenia kierowane w tylko jedną stronę i narastające z każdą mijaną sekundą napięcie oraz strach zmusiły ją do schowania się tuż za plecami Bene, która nawet nie drgnęła. Nie rozumiała tego, na jej miejscu zapewne już dawno by uciekała. Prawdę pisząc: pierwszy raz widziała Crowleya tak wściekłego, wręcz wyprowadzonego z równowagi, bladego jak ściana a równocześnie zachowującego nostalgiczny, przerażający spokój w nieudolny dosyć sposób. Krzesło, o które się oparł zatrzeszczało niebezpiecznie jak serce dziewczynki zatrzymane gdzieś między przełykiem a resztą obecnie ściśniętych wnętrzności.
- Bene... Bene! - wyszeptała dźgając ciotkę w plecy swoim drobnym paluszkiem, wyczuwała kłopoty, zresztą nie tylko ona, duchy również dawały jej to do zrozumienia na wszelkie możliwe sposoby. Na całe szczęście ciekawscy ludzie, choć równie zaniepokojeni gęstniejącą atmosferą, zajęli się na powrót swoimi codziennymi sprawami.


Ostatnio zmieniony przez Hariette dnia Pią Sty 11, 2013 8:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Hariette

Liczba postów : 51
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora http://impatient-soul.deviantart.com/ | https://www.facebook.com

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Soccer Mom on Pią Sty 11, 2013 8:08 pm

Wręcz podręcznikowy przykład sielskiego, rodzinnego szczęścia - mała Harriette, Ciocia i Wujaszek (niespokrewnieni ani niespowinowaceni!), cudownie zimne lody i równie zimne spojrzenie Wujaszka Crowley'a. To nie powinno być takie zabawne, prawda? A jednak było. Najwyraźniej sprzedawca, porażony uroczym uśmiechem Bene (na niektórych ludzi ta pospolita forma manipulacji działała lepiej, niż najbardziej misterne sploty kłamstw) faktycznie dolał do jej lodów o smaku ajerkoniaku sporą ilość tegoż alkoholu. Uśmiech demonicy musiał być aż tak porażający, że w lodach znalazło się jego pół butelki - nie żeby było to możliwe z fizycznego punktu widzenia rożka, gałki i pół litra płynu, które musiały się zmieścić w jednej przestrzeni.
Jednak, abstrahując od problemów z demoniczną głową - bo jakież inne mogło być wytłumaczenie zachowania Bérengère? Przecież nie brak zdrowego rozsądku, bo tego kobieta miała wystarczająco wiele, by obdarzyć nim jeszcze parędziesiąt czarnookich pokrak. O obecności Crowleya poinformowało ją nie zachowanie innych ludzi - bo tych z dostępnym tylko sobie wdziękiem ignorowała, słuchając paplania Hallie i co jakiś czas wtrącając niekoniecznie miły, acz zawsze odpowiednio błyskotliwy komentarz - a zjeżona sierść Pana Puszka rozłożonego pod ich stolikiem. Niespecjalnie przejęła się tabliczką "Nie wprowadzać zwierząt" zawieszoną przed wejściem.
- Nie, Hallie, przecież ci już mówiłam, że czerwona polewa na twoich lodach, to nie jest krew, tylko sos truskawkowy... - wytłumaczyła, wzdychając ciężko i udając znudzoną, kiedy Harriette ukryła się za jej plecami szepcząc to jakże intensywnie i wszystko mówiące "Bene". Pomimo tego, że demonica doskonale zdawała sobie sprawę z obecności szefa i - do licha ciężkiego - szef też doskonale wiedział, iż jego obecności nie dało się ukryć, to, ponieważ siedziała tyłem do wejścia, czerpała pełnię satysfakcji z udawania, że nie widzi problemu.
Do czasu.
Kiedy przed jej oczami ukazał się jaśnie pan Crowley, Król Rozdroży wcale nie zadrżało serce naszej bohaterki (może dlatego, że już dawno rozsypało się na popiół). Wręcz przeciwnie, uspokajajaco głaskała nogą Puszka - który zdawał się mieć więcej zdrowego rozsądku, niż jego pani w chwili obecnej, ciągle jeżąc sierść przez obecność w zbyt bliskim towarzystwie demona - i wydawała się być całkowicie zadowolona z przybycia swojego bezpośredniego przełożonego.
- Witaj, kochany - przywitała się zaskakująco poufale. Ba! nigdy wcześniej nie zdarzyło jej się tak odezwać do jaśnie pana Crowleya, chociaż fakt faktem, przeżyła już sporo pod jego komendą i na równie wiele mogła sobie pozwolić. Kradzież tej małej, wrednej (i to wcale nie była obraza) pannicy najwyraźniej należała do rzeczy, na które sobie nie mogła pozwolić. - Spróbujesz? - spytała znudzonym tonem, podsuwając mężczyźnie prawie pod nos swój rożek i odsuwając delikatnie krzesło, posadziła sobie małą na kolana. Korzystając z tego, że akurat była odwrócona do demona plecami, puściła do Hallie oczko.
Chociaż szczerze powiedziawszy... Nie miała najmniejszego planu, jak złagodzić zdecydowanie krwiożerczy humor Crowleya. Najwyraźniej nawet komuś takiemu jak Bene mogło zdarzyć się zachować kompletnie nierozsądnie. W końcu, jakby nie patrzeć, miłe rozdroże w najgorszym miejscu na ziemi nie brzmiało aż tak okropnie. Wyrywanie paznokci zapewne wywołałoby większe poruszenie.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Transclone on Pią Sty 11, 2013 8:57 pm

Czy znacie uczucie przerażenia, jakie towarzyszy zgubieniu czegoś naprawdę ważnego? Mniej więcej tak okropnego, jak znikająca matka z zasięgu wzroku małego dziecka w ogromnym hipermarkecie. Wyobraźcie sobie coś wiele razy gorszego, wzmocnione świadomością, że czegoś takiego czuć nie powinniście. Medium, jak medium- zawsze się jakieś znajdzie. Na świecie jest około siedmiu tysięcy milionów tych nic nie wartych stworzeń. Zapewne czerwonooki znalazłby osobę obdarzoną nadludzkimi emocjami, mniej złośliwą i sprawiającą mniej kłopotów niż siedząca przed nim brunetka. W żadnym wypadku się do niej nie przywiązał. Oczywiście, że nie przemawia przez niego troska i strach przed utratą dziewczynki. Zupełnie nie brał pod uwagę możliwości torturowania biedactwa przez jednego z wielu nieprzyjaciół. Przecież Harriette jest tylko zwyczajną rzeczą, która jest użyteczna...
Przez długi czas piorunował wzrokiem bezczelną podwładną, starając się zdusić wszelakie emocje. Do jasnej cholery, uważał siebie za profesjonalistę! Niezależnie w jakiej sytuacji był, zawsze potrafił kontrolować emocje, teoretycznie wypalone w ogniach piekielnych. Gdzie jest wystudiowana z dawien dawna obojętna postawa, przyozdobiona odrobiną cynizmu? Najwyraźniej opieka nad dzieckiem bardziej go zmieniła, niż się spodziewał. Otaczające go istoty mogłyby równie dobrze być w innym wszechświecie. Z odrętwienia wyrwał go dopiero bardzo znajomy szept. Od wejścia po raz pierwszy spojrzał na Harriette. Przerażenie malujące się na jej twarzyczce było dla demona niczym kubeł zimnej wody polany na głowę, gdy smacznie śpisz (tak miałam tę wątpliwą przyjemność i wierzcie- szewcy i marynarze mogliby się w tym momencie ode mnie sporo nauczyć). Dłonie rozluźniły się, pozostawiając na metalowej ramie ledwie widoczne wgłębienia. Aby ukryć zmieszanie spowodowane gwałtownością tego ruchu, strzepnął z garnituru niewidzialne pyłki. Zmieszany Crowley? Toć nowość.
Już chyba nic nie mogło go dzisiejszego dnia zdziwić. Najpierw włamanie się do jego posiadłości (cóż z tego, że demonica pojawiła się tam całkowicie legalnie), później porwanie najważniejszej istoty (zignorował fakt, że Hallie z pewnością poszła dobrowolnie), a teraz spoufalanie się? Z każdą chwilą robiło się coraz ciekawiej. Ku zdziwieniu obecnych, bez skrępowania poczęstował się wystawionym lodem, cały czas utrzymując z blondynką kontakt wzrokowy. Nie były takie złe, chociaż jadał lepsze. Szkoda, że zamiast ajerkoniaku nie mieli smaku whisky. Więcej ojców ze swoimi bachorami by przybywało.
Gra w małą, szczęśliwą rodzinę? Czemu nie. Przynajmniej ludzie nie będą go podejrzewać o bycie pospolitym mordercą. Zwłaszcza, że dziewczynka zareagowała tak, a nie inaczej. Powoli opanowywał go stoicki spokój. Włoszka była z jego pracownicą. Nie był to ani łowca, ani anioł, ani też żaden inny demon. Dziewczynka wydawała się zdrowa, nie licząc przerażenia, które jeszcze nie opuściło malutkiego ciałka. Co nie zmieniało faktu, że nie mógł tak tego wszystkie po prostu zostawić. Już i tak nieźle sobie nadszarpnął reputacje.
- Dwie minuty, kochanie. Więc lepiej się streszczaj.- Usiadł na wcześniej zmaltretowanym krześle, wpatrując się w blondynkę. Kompletnie ignorował zwierzaka leżącego na ziemi. Jeśli czerwonooka nie chce wpaść w jeszcze gorsze tarapaty, z pewnością będzie kontrolować swojego pupila.
- A ty młoda damo także możesz myśleć nad swoją wypowiedzią.- Spojrzał przelotnie na dziecko o karmelowych tęczówkach. Jego oczy trochę złagodniały, a ledwo zauważalnie spięte ciało, rozluźniło się. Będzie musiał coś zrobić z dyscypliną. Już ostatnio miał nauczkę, gdy dziewczynka w jego rzeczach znalazła króliczą łapkę.




[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.][You must be registered and logged in to see this link.]

[You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]

avatar
Transclone

Liczba postów : 15
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Hariette on Pią Sty 11, 2013 10:02 pm

Była jedynie obserwatorem, równocześnie będąc tak zwanym niepasującym elementem tej czarno-białej układanki, gry toczonej pomiędzy niebem, piekłem a ziemią. Miała zdolności nadnaturalne, wiedziała to, na swój sposób w jej blasku wdzięcznej niewinności rozwijał się niesamowity talent. Zdawała sobie sprawę, iż mając taki dar, niezupełnie egzystuje jako jedyna na tym świecie, ponoć wiele tysięcy istot go posiadało, choć większość to tylko głupcy nie potrafiący go okiełznać. Panicznie bała się samotności, dlatego tak usilnie chowała się pod marynarką wujka, próbując znaleźć schronienie przed często powtarzającymi się słowami duchów 'zobaczysz, prędzej czy później Cię zostawi'. Próbowała w to nie wierzyć, bowiem gdyby tylko jej nie chciał, nie potrzebował, to już dawno wyzbyłby się blasku jej zaszklonych oczu, zabrał ostatnie tchnienie płuc jak robił to z innymi stworzeniami.
Ścisnęła piąstki próbując się uspokoić, nieświadomie skuliła się na kolanach Bene zamykając się tym samym w sobie. Nie chciała go zezłościć, ba, ona w ogóle zazwyczaj nie chce sprawiać mu kłopotów. Jednak z każdym wybrykiem widziała w jego oczach odwzorowanie satysfakcji, pomieszanej ze złością i równocześnie zdziwieniem, to ją motywowało jedynie do bycia 'tym złym dzieckiem od Crowleya'. Musiała minąć dłuższa chwila, zanim uraczyła Króla Rozdroży swoją odpowiedzią.
- Mi dispiace zio. - mruknęła pod noskiem, celowo po włosku. Uśmiechnęła się przy tym na tyle uroczo, iż prawdopodobnie niejednemu chłopcu w późniejszych czasach na ten widok będą miękły kolana. Co prawda nadal strach i zaskoczenie nie opuszczały jej myśli, ale była na tyle cwana i wyuczona, że w błyskawicznym tempie z bezbronnego dziecka przybrała swoją naturalną, poważną postawę. Uniosła wysoko głowę, usta ścisnęła w wąską kreskę, a oczy choć nadal zdradzały wszystkie jej emocje wpatrywały się uważnie w mężczyznę siedzącego na przeciwko. Wstała, zaczęła przechadzać się tuż obok zajmowanego przez nich stolika, w końcu nonszalancko usiadła na nim. Nachyliła się i chichocząc objęła Crowleya za szyję.
- Gniewasz się? Czy to nie przez przypadek oznaka starzenia? Stres źle na Ciebie działa, na pewno. - pokiwała przy tym główką tak ochoczo, iż włosy całkowicie zasłoniły jej drobną twarzyczkę - Zdecydowanie powinieneś odpocząć, dlatego postanowiłyśmy z Bene zrobić Ci niespodziankę. - tu obróciła się w stronę cioci, nadal nie wypuszczając wujka z objęć - Jeden dzień, tylko nasza trójka! Wiedziałyśmy, że inaczej byśmy Cię nie namówiły, dlatego upozorowałyśmy porwanie... Nie masz wyjścia, wujku. Oh, per favore, musisz się zgodzić!
Mówiła to wszystko tak przekonywującym, słodkim głosikiem, że gdyby nie to przerażenie wymalowane wcześniej na jej twarzy, może i nawet sam Crowley by jej uwierzył. Cóż, mała zdecydowanie umiała grać na nerwach, ale i odkręcać swoje złe zachowanie i kłamać w żywe oczy zyskując tym samym na czasie również umiała. A to wszystko dzięki komu?

avatar
Hariette

Liczba postów : 51
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora http://impatient-soul.deviantart.com/ | https://www.facebook.com

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Soccer Mom on Pią Sty 11, 2013 10:45 pm

Ludzie, obserwujący ich wścibskimi oczami powoli wracali do swoich lodów, swoich dzieci, swoich plotek, jedynie ostatni raz kręcąc głowami nad tą trójką z piekła rodem - i w tym przypadku należało brać to określenie dosłownie, nawet kiedy chodziło o Harriette - wymieniając ostatnie uwagi. Gra w rodzinne szczęście, jak doskonale nazwał to Crowley, najwyraźniej była mniej ciekawa, niż elegancko ubrany mężczyzna, wpadający do lodziarni i miażdżący krzesło, na którym zresztą później usiadł. Na sekundę w głowie Bene pojawiła się złośliwa myśl w towarzystwie równie złośliwego chichotu, że byłoby zabawnie, gdyby uszkodził je na tyle, by załamało się pod jego ciężarem. Zaraz jednak przywołała błądzący po niewłaściwych torach mózg, każąc mu się sprężyć - niezależnie od tego, na jaką nierozwagę sobie pozwoliła, nie miała zamiaru naprawdę podpaść szefowi. Jakimś tam respektem w końcu go darzyła. Odruchowo - choć mogło się wydawać dziwne, że demony posiadały takie odruchy - objęła dziewczynkę, kiedy ta skuliła się pod wpływem groźnego spojrzenia Crowleya. I po co ta szopka? Z trudem powstrzymała się od przewrócenia oczami, choć miała na to cholerną ochotę.
- Ubrudziłeś się - poinformowała Crowleya, żadną mocą nie mogąc powstrzymać zadziornego błysku w oczach, który wyraźnie sugerował, że Bene najzwyczajniej w świecie sprawdza, do którego momentu może nagiąć cierpliwość Króla Rozdroży. Palcem wytarła malutką plamkę pozostawioną przez lód na nosie Crowleya, nie powstrzymując się od oblizania go. Nie, nie chodziło o żadne kuszenie czy coś w tym stylu. Po prostu ten smak był naprawdę dobry.
Bene sama nie wiedziała, dlaczego tak naprawdę... miała ochotę podrażnić Crowleya. Sprawdzić, na ile jej pozwoli. Bo co go właściwie powstrzymywało? Obecność ludzi? W żadnym wypadku. Harriette? Tak... To było chyba to. Może i nie wiedziała o pieczeniu muffinek, ale zdawała sobie sprawę, że szefunio traktował Hallie na specjalnych zasadach. Medium owszem, było cennym nabytkiem, ale to przecież nie oznaczało, że trzeba było je zachowywać w dobrym stanie fizycznym i psychicznym, prawda? Bene dobrze pamiętała, że ostatniemu, który był pod opieką demona, Crowley w któreś czwartkowe popołudnie wyrwał wszystkie paznokcie, tłumacząc tak nudną torturę dostosowaniem jej do poziomu medium.
Mimo to nie miała zamiaru długo przeciągać struny. Już otwierała usta, żeby wytłumaczyć się, oczywiście w odpowiednio kąśliwy sposób, kiedy dziewczynka zeskoczyła z jej kolan i wpakowała się na stół (co Bene nagrodziła parsknięciem śmiechu i zuchwałym spojrzeniem rzuconym sprzedawcy, jakby wręcz prosiła go o to, by spróbował zaprotestować). Kolejne słowa małej dziewczynki wywołały błysk dumy w oczach Bene i z trudem powstrzymany wybuch perlistego śmiechu. W środku zaś... och, śmiała się do utraty tchu. O ile dla demona coś takiego było możliwe.
- Jestem pewna, że przyda ci się taki dzień. Może nawet nie umrzesz od nadmiaru obrzydliwej słodyczy? - zasugerowała niewinnie, nachylając się, by podrapać za uszami Pana Puszka, który najwyraźniej wydawał się być odrobinę bardziej odprężony. Może to była wróżba? A jeśli nie... Cóż, będzie zabawnie.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Transclone on Pią Sty 11, 2013 11:44 pm

Starał się głównie patrzeć na Bene. W myślach to własnie ją obwiniał za całe zamieszanie. Hallie nie była wolna od winy- uczy ją myślenia, żeby nie skończyła, jak większość Amerykan. Wystarczyłaby zwykła notka... nie, zapewne to tylko by dodało oliwy do ognia. Liściki każdy może sobie pisać. Naprawdę będzie musiał ponownie przeprowazić rozmowę dotyczącą reguł. Zarówno w pracy, jak i w domu.
Spojrzał karcaco na blondynkę. Tym samym przypomninając Bene o granicach, jakie dzielą szefa i pracownika. Ponad to takich widoków starał się oszczędzać siedmiolatce. Miejmy nadzieję, że umysł dziewczynki jest na tyle czysty, że nie zacznie mówić, jak ładnie to wygląda. Jeszcze w tej małej brakowało żyłki do swatania. Brrr... Koszmar! A przy karmelowookiej nie miał zamiaru ustawiać demonicy do pionu. Na to jeszcze przyjdzie pora. A niektórych tematów, które z pewnością wyjdą poczas rozmowy, nie powinien zaczynać przy tak dużej ilości nieporządanych uszu.
-Non fa niente bambina.- Odparł, mimowolnie także przechodząc na język włoski. Dziewczynka już teraz potrafiła oczarować niejedną osobę, której czysto teoretycznie serce było z kamienia. Z pewnością, gdyby poeszła do Lucy, zatrzepotała rzęsami i poprosiła o przesunięcie apokalipsy- tak o dwieście lat- ten natychmiastowo by się zgodził. Crowley starał się ignorować jej wrodzony urok osobisty. Gdzieś tam w środku baaaaaaardzo głęboko poczuł sie niezmiernie dumny. W końcu to on zaczął uczyć jej sztuki manipulacji. Dopiero z czasem okazało się, że pomysł sam w sobie był genialny. Gorzej było z zapanowaniem nad zapędami Małej o manipulowania nim.
Zanim się zorientował, że nie powinien takich rzeczy robić przy swojej pracownicy, ogarnął dziewczynce włosy z twarzyczki, zahaczając je za jej uszy. Już i tak Bérengère widziała za dużo. Powinien ją w jakiś sposób unieszkodliwić. Jednak nie miał serca tego robić Hallie. Dziewczynka od pierwszego dnia, kiedy Bee dostała zadanie zająć się małą, bo "Wujek musiał załatwić sprawy na mieście", mocno się do niej przywiązała. I weź tu człowieku nie zwariuj z dziećmi. Całe szczęście, że jest tylko ona jedna- z większą ilością byłby już większy kłopot.
- Nigdy więcej tak nie rób, zrozumiano? Jakkolwiek powód nie byłby ważny. A gdybyś trafiła w ręce jakiegoś Zwierzęcia albo Pierzastego, hm?- Patrzył prosto w oczy o niesamowitym kolorze, trzymając dziewczynkę za ręce tak, aby nie mogła od tego uciec. Musiała zakodować sobie w główce, że całkiem dużo istot z chęcią by ją pojmało, aby mu zaszkodzić.
To był spisek. Zamach na jego życie prywatne. Zmówiły się obie, żeby go załatwić. Cała sytuacja przyprawiłaby go o siwe włosy, gdyby nie fakt, że demony się nie starzeją. I od kiedy to gniewanie się jest efektem starzenia? Jeśli tak to on zamiast trzysetki, dawno skończył tysiąc lat.
Kiwną głową na zgodę. Nawet nie spiorunował demonicy wzrokiem, gdy usłyszał kąśliwą uwagę. Wcale nie dlatego, że nie rozpoznał misternie utkanej sieci kłamstw, nawet jeśli dziewczyna z nią na dzień stawała się w tym coraz lepsza. Nic dziwnego, że dziewczynka ochoczo się zgodziła na wyrwanie się z domu. Ostatnio nie miał okazji aby pobyć z nią dłużej niż godzinę, o wyjściach z domu nie wspominając. Cóż... Jakby nie patrzeć właśnie trwa Apokalipsa.




[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.][You must be registered and logged in to see this link.]

[You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]

avatar
Transclone

Liczba postów : 15
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Hariette on Sob Sty 12, 2013 3:35 pm

Parsknęła perlistym śmiechem przechylając delikatnie główkę w bok, pozwalając tym samym zaczesać kosmyki włosów okalające jej twarz za uszy, acz z dziecięcym uporem nadal wpatrywała się w swojego rozmówcę.
- Naprawdę się zgadzasz? - zaskoczyło ją to, naprawdę. W końcu opowieść o tym jak bardzo dba o jego stan psychiczny zmyśliła na poczekaniu, nie sądziła, że uwierzy w jej pseudo szczere intencje tak szybko, ba, że w ogóle da się nabrać. Mimo szczerych chęci zachowania stoickiego spokoju zeskoczyła ze stolika, okręciła się wdzięcznie wokół własnej osi na koniec klaszcząc parę razy w dłonie. Trudno się dziwić, skoro o odrobinę jego uwagi prosiła się od ponad miesiąca i zupełnie nic z tego nie wychodziło, bądź co bądź nie miała wyjścia jak pozostawać sama w domu bądź pod opieką któregoś z niewydarzonych demonów. Ażeby on powracał na swoje włości prędzej, znalazła sobie nową, dosyć brutalną formę rozrywki; otóż każdą nianię torturowała w taki sposób, iż po niedługim czasie plotki rozniosły się w piekle w niesamowitym, wręcz niepohamowanym tempie. Każda z nich opierała się samemu Królowi Rozdroży, byleby z tą małą, potworną, kreaturą nie zostawać sam na sam.
- W takim razie to będzie jeden z najlepszych dni jakie spędziłeś ze mną i z ciocią, obiecaj. - celowo nadała ostatniemu słowu specjalny akcent, zazwyczaj używała go do zawierania paktów, choć w tym przypadku chciała jedynie nadać powagę sytuacji. - Warunki umowy są dosyć proste, wystarczy, że będziesz udawał naprawdę zadowolonego, nie będziesz się gniewał jeśli Bene wbije ci nóż w plecy dla zabawy i nie będziesz używał demonicznych sztuczek, żeby przekonać nas do powrotu do domu. Naprawdę nie musisz mnie całować, żeby to potwierdzić. Ludzie będą się dziwnie patrzeć!
Zakryła na wszelki wypadek swoje usta dłonią. Doskonale wiedziała jak to jest z demonami z rozdroża, kilka ich znała. Wystarczyło wspomnieć coś o jakimkolwiek pakcie, a te pierwsze szykowały się do całowania, w końcu chodziło o brudne interesy. Ponownie się zaśmiała, widząc jego nieco zdezorientowaną minę. Obróciła się nagle w stronę blondynki głaskającej Pana Puszka, który uniósł głowę tak jakby widział w małej potencjalne zagrożenie.
- Bene! - wrzasnęła, ale widać było, iż owa kobieta obecnie żyje w innym świecie, za duża porcja lodów dla alkoholików widocznie jej zaszkodziła - Musisz coś ciekawego wymyślić natychmiast. Nie wierzę w słowa wujka, że blondynki nie używają mózgu.
Przez dłuższą chwilę przyglądała się cioci w milczeniu, potem kątem oka zerknęła jeszcze raz na jej opiekuna. Kiwnęła się na piętach do przodu i do tyłu, przyłożyła palec do zarumienionego policzka i powiedziała ociekającym sztuczną słodkością głosikiem:
- Wiesz wujku, ładnie byście wyglądali razem... Jako para.
avatar
Hariette

Liczba postów : 51
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora http://impatient-soul.deviantart.com/ | https://www.facebook.com

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Soccer Mom on Sob Sty 19, 2013 11:04 am

Bene nie unikała spojrzenia Crowley'a. To, że była z natury osobą zdroworozsądkową, nie oznaczało, że jej - równie naturalna - zuchwałość zamknie się na parę chwil. Najwyraźniej "porwanie" (choć, gdyby Bérengère nie posiadała zbyt wysokiego mniemania o sobie, zapewne poddałaby w wątpliwość to, kto tutaj został porwany) odrobinę demonicę rozruszyło. Och, a może raczej pozwoliło jej uważać się za niezniszczalną. Wierzcie mi, to będzie trwało tylko parę sekund, więc dajcie jej się nacieszyć tą chwilą, dobrze? W końcu, nawet przy takim budowaniu pozorów jak u niej, rzadko zdarzało się spojrzeć prosto w oczy Królowi Rozdroży i sobie z niego kpić.
Ciekawe, jak zachowałaby się na widok Gwiazdeczki? Postawiłabym szereg dusz na to, że faktycznie nazwałaby go Gwiazdeczką.
Spokojnie przeczekała rozmowę między Crowleyem a jego młodziutką podopieczną, z całkowicie obojętnym wyrazem twarzy powoli konsumując resztkę swoich lodów. Nie dała po sobie poznać tego, że zachowanie demona wydało jej się bardziej, niż interesujące. To, jak zachowywał się Crowley wykraczało poza granice udawanej czułości na potrzeby widzów - oczywiście gdyby założyć, że demon faktycznie się nimi przejmował. Mimo to... Cóż, mieli tu swoistego rodzaju impas, wszystko przez tę małą cholerę. Ani ona nie wykorzysta tej wiedzy, by mieć przysłowiowego "haka" (takie mniej przysłowiowe były standardowym wyposażeniem Piekieł) na swojego szefa, ani on nie zmusi jej do milczenia. Jeśli fakt, że dwa, kompletnie pozbawione zahamowań i sumienia demony darzyły... cieplejszymi uczuciami ludzki pomiot, nie był wystarczającym znakiem Apokalipsy, to wszystkie klęski żywiołowe i świeżo odkryte złoża siarki mogły się schować.
- Gdyby trafiła w ręce jakiegoś Zwierzęcia albo Pierzastego - powtórzyła za szefem, robiąc chwilę przerwy, by zjeść do końca rożek. - Dostałbyś w prezencie z okazji dnia ojca parę zębów, albo piórek - zakończyła, całkowicie spokojnie. Kto jak kto, ale ona wierzyła w Hariette. Mała dziewczynka była irytująca do granic wytrzymałości co poniektórych demonów, nie wahała się korzystać z kolan, zębów, a przede wszystkim swojego języka. A za pomocą tego mogła wyprowadzić w pole każdego "Zwierzaka" i "Pierzastego", a nawet - jak Bene dowiedziała się chwilę później, komentując to jedynie błyskiem w oku - nawet Króla Rozdroży.
- Ja? Wbić nóż w plecy Crowleyowi? - zdziwiła się teatralnie, przenosząc spojrzenie z Har na demona. - Szkoda garnituru - stwierdziła lekceważąco, ostatni raz drapiąc ogara za uszami, zanim się wyprostowała.
Odrzuciła do tyłu włosy i wydęła usteczka, teraz już w pełni wpasowując się w kategorię pustej blondynki. Zamrugała parokrotnie oczętami, jakby faktycznie próbowała zmusić mózg do pracy.
- A na co masz ochotę? Odrobinę makabry, deprawacji czy zmuszenia wujaszka do uśmiechania się do ludzi, których najchętniej by udusił? Szkoda, że mamy październik, nie grudzień, mogłybyśmy przebrać go za Mikołaja i zaprowadzić do centrum handlowego. - Wizja Crowleya zmuszonego do rozdawania prezentów setkom gówniarzy siadających mu uprzednio na kolana, była naprawdę zabawna. Już widziała wyraz jego twarzy, choć szczerze wątpiła, by wytrzymał więcej, niż sześćdziesięciu. A i to tylko wtedy, gdyby był przekonany, że później będzie mógł sobie odbić namawiając ją, Bene, na tygodniową dietę solną. - Jeśli wybierasz pierwszą opcję, możemy przejść się do zoo i sprawdzić, czy lwom bardziej smakują ludzie, niż popcorn, który im rzucają. Ewentualnie, jeśli zależy ci na elemencie deprawacji, w menu mogą być prostytutki. - to tyle, jeśli chodzi o sprawianie pozorów całkowicie normalnej.
Przez chwilę, kiedy oczekiwała na odpowiedź dziewczynki, zastanawiała się, co jeszcze uroi się w tej ślicznej i zdecydowanie nieprzepisowo złowrogiej główce Hallie. To, co powiedziała Hariette wydało się kobiecie tak logiczne, jakby od dobrych dziesięciu minut czekała, aż medium użyje dokładnie tego argumentu. Zniewagi. Jak zwał, tak zwał.
- A ty ślicznie wyglądałabyś bez paru paluszków, obciętych ci przez wujaszka za takie sugestie - rzuciła Bene, nie kryjąc rozbawienia. Była daleka od przejmowania się takimi wizjami, ale już wyobraziła sobie reakcję Crowley'a. A, coby wyobraźnia nie musiała pozostać samotna, natychmiast przeniosła na niego ni to rozbawione, ni to zuchwałe spojrzenie.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Transclone on Pon Sty 28, 2013 9:45 pm

Spojrzał na dziewczynkę wymownym wzrokiem. No na prawdę... Jeśli powiedział, że się zgadza to chyba nie po to, aby zaraz zaprzeczyć własnym słowom. W stosunku do wyjątkowych osób starał się być jak najbardziej słowny.
- Czemu nie? Same przecież powiedziałyście, że przyda mi się dzień wolnego...- Rozparł się wygodniej na krześle. widok rozradowanej dziewczynki tylko poprawił mu humor. A wizja nic nie robienia przez cały dzień... Byle by tylko te dwa szatańskie pomioty nie wymyśliły czegoś mocno wyczerpującego. Skoro musi wszystkie dzisiejsze zajęcia przełożyć na jutro to czeka go dość pracowity dzień.
Miał zamiar nie reagować na słowa pracownicy. Na prawdę nie chciał okazywać przez jeszcze najbliższą godzinę jakiegokolwiek znaku, który można by zakwalifikować pod przebaczenie. Niestety wizja posiadania naszyjnika z zębów łowców była tak śmieszna w swej makabryczności, że nie mógł powstrzymać rozbawionego uśmiechu wpełzającego zdradziecko na jego usta. No i połączenie ludzkich zębów z garniturem... Nie, to by godziło w jego poczucie estetyki. Jak kiedyś ludzie uważali coś takiego za ozdobę, zupełnie nie rozumiał.
- Hariette, to czy to będzie najlepszy z przeżytych przeze mnie dni, zależy tylko od ciebie... was...- A poprzeczka nie była nisko postawiona. Dość trudno rywalizować z około 127750 dniami spędzonymi na tym nędznym padole. Spojrzał znacząco na towarzyszki. Skoro chciały się wymigać dzięki pomysłowości, to niech cierpią, próbując spełnić swoją obietnicę.
Ostentacyjnie kiwał głową po każdym omówionym punkcie umowy. Skrzywił się nieco przy wzmiance o nożu- miał dzisiaj na sobie ulubiony garnitur! A plamy z krwi strasznie ciężko schodzą.
- Dziękuję ci, kochana.- Mruknął z udawaną wdzięcznością. Przynajmniej jedna tutaj rozumie, jak bardzo ważną rzeczą jest idealny stan oficjalnego ubioru. Gdyby chodził ubrany niechlujnie, któż by go poważał? Ba! Kto by miał ochotę zawrzeć jakikolwiek pakt? Niby dlaczego demony zawsze wybierały atrakcyjne ciała? Przy ostatnim zdaniu uniósł palec do góry, kiwając nim karcąco.
- Każda umowa musi być przypieczętowana. Inaczej nie ma racji bytu. Chyba, że zostawiasz mi możliwość złamania jej w każdej chwili...- Wskazał wymownie na swój policzek. Później porozmawia z Bene na temat dnia dzisiejszego. Z pewnością szybko zrozumie, że ma trzymać jeżyk za zębami. Więc mógł spokojnie pozwolić sobie na trochę więcej. Blondynka i tak już widziała więcej niż powinna. Ze spokojem przyglądał się spiskującym dziewczętom.
- Myślę, że byś była idealną śnieżynką, której każdy z czekających ojców poprawiłby zbyt krótką spódniczkę.- Uzupełnił wizję Pszczółki, dodając także jej rolę do spełnienia. Jakby się dłużej zastanowić zawsze można by ten motyw wykorzystać. Wmówić łatwowiernym bachorom, że jeśli za x lat przybędzie tego i tego dnia na rozdroże to dostanie czego tylko będzie chciało... Każda dobrze prosperująca firma pozyskiwała swoich klientów od najmłodszego.
- Obędziemy się bez twojej ofiary moja droga.- Uśmiechnął się półgębkiem do blondynki. Znając życie nie raz i nie dwa nędzne kreatury zwane ludźmi odnosiły. Jako dobry pracodawca nie wdawał się w życie prywatne czerwonookich ani nie śledził dalszej egzystencji osób, które ich znieważyły. I tak śmierć przez demona nie będzie racjonalnym dla nich argumentem, więc jego ręce były czyste.
- Paznokcie o wiele szybciej odrastają niż palce. Zostałbym przy nich.- Odezwał się fachowym tonem. Jakby nie patrzeć mógł uchodzić za jednego ze specjalistów w tejże dziedzinie. Nie miał zamiaru wprowadzać w życie tychże planów, ale nie mógł też zostać całkowicie obojętny na takie okropne sugestie.
- Poza tym powinnaś wiedzieć, że demony z rozdroży są chorobliwie zazdrosne. Kto wie co by się stało, gdyby pod moim dachem po sakramentalnym tak zjawił się jakiś mężczyzna?- Wzruszył ramionami, wzdychając z cierpieniem. A wizja kościelnego ślubu dwóch demonów... ha! To mogłoby być zabawne. Ciekawe jak by góra zareagowała na coś takiego.




[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.][You must be registered and logged in to see this link.]

[You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]  [You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]

avatar
Transclone

Liczba postów : 15
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Hariette on Sro Sty 30, 2013 4:12 pm

Jej zdezorientowanie dało o sobie znać, bo przecież uważała wujka za osobę, która sama kłamiąc wykryje nawet najmniejsze kłamstwo u innych. Teraz już sama nie była pewna; on tylko udaje, czy rzeczywiście dał się nabrać? W każdym możliwym wypadku sama sobie wykopała ten dołek i wypadałoby jak najszybciej go zakopać, nawet wrzucając tam zwłoki, opakowania po ciastkach czy beton. Jej mała, dziecięca główka w tej chwili pracowała na pełnych obrotach, domyśliła się, że zadowolić dwójkę demonów wcale nie będzie łatwo, szczególnie iż są one fanami mieszania martwych płodów w mikserze.
- Martwe płody w mikserze? - mruknęła sama do siebie nie wierząc własnym myślom, nawet nie rozwodziła się nad tym czy ktoś to słyszy czy nie. Powiedziała to na tyle głośno, że kilka osób obejrzało się przez ramię, a właściciel lokalu pokręcił z niedowierzaniem głową. Już to widzę, kiedy następnym razem ta Trójka będzie chciała odwiedzić lodziarnię, to w każdej z nich będą wisiały właśnie ich zdjęcia w formacie A4 z podpisem 'tych klientów nie obsługujemy'.
- Wujku, jak możesz tak w ogóle mówić. Oboje wiemy, że nie zrobisz mi krzywdy, a ja w zamian za to będę najgrzeczniejszym dzieckiem na całym świecie! I wolę, aby moje paznokietki zostały na swoim miejscu. - dodała rozbawionym tonem głosu. - Wybieram opcje makabry i zmuszenia wujka do uśmiechania się do ludzi, których nie lubi. Możemy zagrać w butelkę na najbardziej obrzydliwe i okrutne zadania jakie tylko przyjdą nam do głowy, lub postraszyć zwykłych śmiertelników nasyłając na nich plagi.
Spoważniała jednak po chwili, obserwując poruszające się kształty pomiędzy stolikami i zdawała sobie sprawę, że nikt inny poza nią ich nie widzi. Nie lubiła tych momentów, kiedy duchy nachodziły ją w chwilach, kiedy próbowała się od nich odseparować; bądź co bądź spędzała z nimi wiele czasu. Bała się ich. Coraz częściej pojawiały się jedynie po to, aby przynosić jej coraz gorsze wiadomości, straszyć, gnębić i pokazywać swoją rację bytu w chwili kiedy świat ogarnęła apokalipsa. Patrząc na to realistycznie on mógł cieszyć się z obrotu spraw, toć dowie się co słychać tam u pierzastych przyjaciół jak i zorientuje się w sytuacji w jakiej się znajduje, a przypominam jedynie iż Harriśka dawno nie miała kontaktu z tą drugą stroną.
- Wujku... Wujku one znowu to robią. - wyszeptała, potem była już tylko głucha cisza i ciemność. Runęła do tyłu, nieświadomie wprost w ramiona Bene. Straciła przytomność i kontakt z rzeczywistością.
avatar
Hariette

Liczba postów : 51
Join date : 27/12/2012

Zobacz profil autora http://impatient-soul.deviantart.com/ | https://www.facebook.com

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Soccer Mom on Sob Mar 02, 2013 1:33 am

Bene (no, co prawda nie wiem, jak jest z teraz tym ukrywaniem imienia, ale tę sesję dociągnę na starych zasadach - bo tak) była tylko demonem. Może i układała się z łowcami, może i grała szefuńciowi na nosie (chociaż prędzej wlazłaby w ciało jakiejś wielkiej fanki McDonalna, niż tak go nazwała - w końcu miała w sobie coś takiego, jak klasa), może i darzyła zbyt wiele rzeczy zbyt wieloma uczuciami.
Ale nie miała zamiaru narażać swojego zgrabnego tyłka.
Nigdy. W żadnym wypadku. Dla nikogo.
Możecie nazwać ją tchórzem, czemu nie, nikt podobny do niej nie obraziłby się za to stwierdzenie. Raczej parsknął ironicznym śmiechem, uniósł brew i spytał: wnioskujesz to po nożu wbitym w twoje plecy, złociutki?
Może i duchy nie mogły jej nic nie zrobić. Ale widziała przerażenie na twarzy Hariette. Widziała jej strach i widziała dziecięcą ufność, którą dziewczynka pokładała w Crowley'u, i, co gorsza... w niej. A Berengere właśnie zrozumiała, że naprawdę, jasna pierdolona cholera, naprawdę była gotowa bronić to dziecko przed zgrają starych, otępiałych dusz, którym nudziło się rozmawianie tylko ze sobą.
Tego nie mogła znieść.
- Wygląda na to, że nici z uroczego popołudnia - skwitowała przesłodzonym głosem z nutą ironii, kiedy wstawała z krzesła. Lekko poklepała się w nagie udo, a Puszek uniósł swój piekielny łeb. - Wygląda na to, że musisz pośpiewać małej kołysanki na uspokojenie... Wujaszku - z wyraźną kpiną zaakcentowała nadane Królowi Rozdroży miano.
Nawet nie spojrzała na Hallie. Wiedziała, że jeszcze tego pożałuje. Bardziej, niż niedawnych kpin z demona. Bardziej, niż tego, iż zdawała sobie sprawę z relacji Crowley'a z tą małą dziewczynką. Ani Hariette, ani Crowley jej tego nie darują. Każde z innych powodów. Albo dokładnie tego samego.
Wyszła z lodziarni, trzaskając drzwiami, bo właśnie na to miała ochotę. Przez dwie, może trzy długie sekundy siedziała za kierownicą, wciskając głowę w zagłówek i oddychając ciężko, zanim przekręciła kluczyk. Z piskiem opon ruszyła z miejsca, nie przejmując się nawet swoim ogarem, który opuszczony, ze zwieszonym łbem został na parkingu. Cholera jasna, co się działo z tymi piekielnymi psami, zmieniały się w yorki?! Co prawda Puszek - ani żaden inny diabelski zwierzak - nie potrzebował transportu samochodowego, ale Bene zawsze w ten sposób go woziła. Sama nie wiedziała dlaczego, po prostu...
Jasna, niczym niebiańskie armie, cholera, co się z nią działo?!

zt.

Przepraszam bardzo, już kompletnie nie wiem co pisać w tej sesji, zresztą wystarczy spojrzeć na długość odpisu... Musiałam zwiać i tyle.
avatar
Soccer Mom
Admin

Liczba postów : 159
Join date : 23/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Gość on Sro Maj 08, 2013 10:01 am

Kate siedziała przy niewielkim stoliczku. Od kilku minut przeglądała menu lodziarni, jednak nie było nic za czym przepadała. Co za szajs pomyślała, odkładając menu na stoliczku. W końcu zamówiła mrożoną kawę i porcję lodów orzechowych z plewą truskawkową. Uśmiechnęła się do kelnera który przyniósł jej zamówienie, zastanawiając się, czy kolor jego krwi jest podobny do koloru polewy. Uśmiechnęła się jeszcze raz, mieszając długą łyżeczką w swojej kawie, rozglądając po lodziarni. Nudziła się. Mogłoby coś się wydarzyć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Gość on Sro Maj 08, 2013 7:41 pm

To był ciepły a wręcz gorący dzień a nic tak nie ochłodzi Matta jak lodu.
Wszedł do lodziarni i zamówił puchar lodów waniliowych czekoladowych i truskawkowych w polewie czekoladowej. Jak szaleć to szaleć. Odwrócił się i zaczął przeszukiwać wzrokiem miejsce gdzie mógłby usiąść. jedyne jakie było wolne to solik obok stolika przy którym siedziała jakaś kobieta.
Przeszedł wolnym krokiem w tamtą stronę
- Przepraszam - powiedział - Czy ten stolik jest wolny ?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Gość on Czw Maj 09, 2013 6:39 am

Kate spoglądała w okno lokalu, obserwując jadące samochodu i spacerujących ludzi. Po jakimś czasie usłyszała nad sobą męski głos. Uniosła głowę i zauważyła przystojnego faceta, który stał przed nią z pucharkiem lodów.
- Pół wolny - odparła, przesuwając pucharek z roztopionymi lodami na bok, by zrobić miejsce nieznajomemu - ale zapraszam, jeśli tylko sprawisz że przestanę się nudzić. Kate jestem. - dodała z uśmiechem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Gość on Czw Maj 09, 2013 12:49 pm

- Uczynie wszystko co w mojej mocy - powiedział uśmiechając sie do dziewczyny.
Następie usiadł koło niej i wyciągnął do niej rękę
- Miło mi cię poznać jestem Matt - powiedział
Chwycił za łyżkę i skosztował trochę czekoladowych lodów.
- Często bywasz tutaj ? - zapytał
Jak na jego oko musiało być jej naprawdę nudno skoro to co miała w pucharze się całkiem roztopiło.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia "Lodowa fantazja"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach