Road 299

 :: BLUE LAKE :: OBRZEŻA

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Road 299

Pisanie by Theresa Philips on Sro Mar 06, 2013 12:20 am

Gdyby miała z całą pewnością stwierdzić, co stanęło jej na przeszkodzie w dotarciu do San Francisco, jedne co mogła by powiedzieć, to to, że nie było Fatum. Miałoby to z pewnością trochę wspólnego z faktem, że według jej informacji ta od dawna wypoczywała sobie na jednej z mniejszych sródziemnomorskich wysepek, nie próbując nawet uprzykrzać życia śmiertelnikom - sami doskonale sobie radzili z tym zadaniem, robiąc nawet więcej problemów niż ona mogłaby stworzyć. Czasami rzeczy po prostu się dzieją, a ona mogła jedynie być nieco rozdrażniona faktem, ze krzyżują jej plany i przydarzają się w mało ciekawych miejscach, w miejscach zbyt blisko położonych tych, w których dawno nie powinno jej być.
Nie zdążyła nawet solidnie wcisnąć pedału gazu, by wskoczyć na krajową piątkę, gdy jednostajne wibracje których przeciętny szary człowiek zazwyczaj ignoruje straciły swój rytm, alarmując o szkodzie zanim na dobre unieruchomiła mustanga na poboczu. Z wydawałoby się stoickim spokojem Tess wyhamowała, wysiadła z auta, obeszła je i zauważyła źródło problemu. Flak, guma, czy jak to zwać - cóż za beznadziejnie prozaiczny powód, by zatrzymać ją w okolicy jakiejś zapadłej dziury po zmroku. Nie żeby bała się ciemności - sama ta myśl była niedorzecznie zabawna, ale wolałaby tę ciemność wykorzystać w inny sposób, niż sterczenie na poboczu, czekając na wątpliwej jakości ratunek.
Myślałby kto, że przy tylu przejeżdżanych rocznie milach powinna sobie radzić z tak drobną przeszkodą, jednak grzebanie przy aucie wiązało się z możliwością uszkodzenia idealnie wypielęgnowanych paznokci, ubrudzenia perfekcyjnie skrojonej spódnicy smarem lub co gorsza podarciem ekskluzywnych pończoch, które darte mogły być tylko przy jednej okazji. I nie myślcie sobie, że jest płytka, a wygląd jest jej jedyną wartością -wręcz przeciwnie, ale kto rozsądny narażałby swój wizerunek na szwank, gdy zawsze znalazł się w pobliżu jakiś mężczyzna z syndromem błędnego rycerza, któremu więcej radości sprawiało przeciąganie naprawy tak nieznacznej usterki niż siedzenie w tym samym czasie przy niekoniecznie smacznej kolacji z żoną gdacząca tylko o upierdliwej Madge z księgowości i tej napompowanej botoksem i silkonem lali, która śmie się nazywać "asystentką" szefa, gdy określenie call girl pasowałoby w znacznie większym stopniu. I choć oddalenie od miasta zmniejszało w znacznym stopniu szanse na znalezienie tego typu delikwenta nie likwidowało go całkowicie - była przekonana, że prędzej czy później ktoś taki sie znajdzie, a czasu z pewnością jej nie brakowało. Pozostawało tylko czekać.


[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Theresa Philips

Liczba postów : 23
Join date : 26/01/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Road 299

Pisanie by Simon Carter on Sro Mar 06, 2013 8:15 am

Życzenia mają czasem moc twórczą, a gdy ktoś czegoś bardzo pragnie zwykle się to spełnia. I tym razem tak było. Simon akurat jechał na rozprawę która miała się zacząć jutro z samego rana. Droga nie dłużyła mu się, lubił samochody. Niegdyś kojarzyły mu się z puszkami na kołach, zmienił jednak zdanie po zakupie pierwszej z tych puszek. Choć w tedy nie były tak dobrze zrobione jak obecnie.
Widział już z pewnej odległości kobietę stojącą przy aucie i zastanawiał się, czy się zatrzymać. Zwykle nie robił nic dla ludzi, co odbiegało od jego prawniczych obowiązków, a miał ich bądź co bądź sporo. Wciąż niezdecydowany minął kobietę. Widząc jej minę w lusterku roześmiał się - wyglądała jakby samym spojrzeniem mogła napompować tę oponę. Rozbawiony i dostatecznie zaintrygowany nią - kobietą, nie oponą, minął jej samochód i zatrzymał się przed nim. Światła jej samochodu oświetliły znaczek z tyłu jego auta - Mercedes Benz, czarny, s klasa. Samochód w którym spodziewasz się zobaczyć bogatego gościa.
Simon wysiadł z samochodu trzaskając drzwiami. Idąc mierzył wzrokiem kobietę, jednocześnie poprawiając złote spinki od marynarki.
- Jeśli ma pani zapasową oponę, mogę pani pomóc.- powiedział zamiast klasycznego "Dzień dobry, czy coś się stało?". To że się coś stało widoczne było jak na dłoni, w końcu z jakiego innego powodu piękna kobieta miała by zatrzymywać się na ciemnej drodze? Chyba że była złudzeniem, albo krwiożerczym duchem próbującym złapać go w swoje łapska. Prawnik o mały włos a wzruszył by ramionami do własnych myśli; nie bał się duchów.


/wybacz, moje posty raczej nie są tasiemcami.
avatar
Simon Carter

Liczba postów : 3
Join date : 08/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Road 299

Pisanie by Theresa Philips on Sro Mar 06, 2013 1:06 pm

Jak to mówią? Uważaj czego sobie życzysz - nie zdążyła nawet wyciągnąć papierośnicy z torebki, gdy omiotły ją światła reflektorów wybawiciela - bo nawet kiedy on jeszcze się zastanawiał, czy jej pomóc, ona wiedziała, że się zatrzyma. Odwzajemniła spojrzenie równie otwarcie, bez najmniejszych śladów skrępowania , zatrzymując się raptem o kilka cali od granicy bezczelności. Cóż, nie ma sensu udawać przesadnie skromnej, gdy całkowicie mijałoby się to z prawdą, racja? A Tessa lubiła obserwować ludzi, badać wzrokiem i rozszyfrowywać - to nigdy się nie nudziło.
Prawnik lub dyrektor większej firmy, z dużymi dochodami i jeszcze większym ego. Och, uwielbiała takich, ich sumienie kryło wystarczająco wiele grzeszków małych i dużych, które słodko brzmiały wyjęczane wprost do jej ucha. Aż dziw, że w ogóle się zatrzymał, że w ogóle zauważył niewiastę w opałach i postanowił jej pomóc - bo takim pomoc przychodziła łatwo tylko wspomagana odpowiednimi środkami. No, ale ona nie była zwykłą niewiastą, a w każdym mężczyźnie gdzieś się kryje rycerz na białym (lub czarnym) rumaku.
- Jeśli nie mam, oferta traci na ważności? - odparła, unosząc lekko jedną brew w rozbawieniu. Lubiła konkretnych ludzi, zwłaszcza konkretnych mężczyzn, co nie przeszkadzało jej nieznacznie sobie z nimi pogrywać. Przetrzymała jego spojrzenie jeszcze kilka sekund, nim delikatnie odepchnęła się od karoserii i ruszyła w stronę bagażnika. Można by uznać że specjalnie przeciągnęła moment mocowania się z klapą, by spod rzęs obserwować jakie wrażenie zrobi na nim widok odznaczających się pod nagle bardzo ściśle przylegającego do ciała materiału spódnicy pończoch...i niczego więcej. Cóż, może jednak była nieco zbyt próżna. Klapa w końcu ustąpiła, a Tess zapraszającym gestem mogła wskazać wnętrze bagażnika, w którym prócz rzeczonego koła leżało tylko kilka książek i elegancka aktówka. Sama zaś przysiadła znów karoserii i nieustannie przyglądając się mężczyźnie, wyciągnęła z torebki papierośnicę. Nie czuła się w obowiązku pytać o przyzwolenie, po części dlatego, że nie uważała by czyjakolwiek zgoda była jej potrzebna, poza tym nie byli u niego, wsunęła więc cygaretkę do ust i zgrabnym ruchem odpaliła.
- Późna kolacja biznesowa czy zabójczo wczesna poranna konferencja? - zagaiła, wypuszczając aromatyczną smużkę dymu spomiędzy warg. Jeśli oczekiwał w tym momencie wylewnych podziękowań, zachwytów nad jego męskością i szlachetnym sercem albo zapewnień, że bez niego z pewnością zginęłaby marnie, pewnie wciągnięta w krzaki przez jakiegoś obleśnego gwałciciela, to przykro mi, nie ten adres. Nieczęsto czuła potrzebę dziękowania, a zboczeńców jadła na śniadanie. Metaforycznie mówiąc, oczywiście.

/mi to nie przeszkadza, tak długo jak będziesz w stanie strawić moje często przegadane posty Razz


[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Theresa Philips

Liczba postów : 23
Join date : 26/01/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Road 299

Pisanie by Simon Carter on Sro Mar 06, 2013 4:19 pm

Simon nigdy nie był zainteresowany rozszyfrowywaniem ludzi. Zbyt wiele domysłów, równie wiele niewiadomych. W jego pracy potrzebne były konkrety, a już dawno się nauczył, że to że ktoś wygląda na kogoś, nie znaczy że z nim jest.
Rycerzem na żadnym koniu nigdy nie był, jednak nie pomóc kobiecie - to było poniżej jego godności. Dla kobiet często pracował za darmo.
- Jeśli nie masz, załatwię to inaczej.- Odparł, jak się okazało niepotrzebnie. Gdy tylko ruszyła do bagażnika wiedział że ma zapasowe koło. Wolał jednak zapytać, amerykanie bywali... dziwni. Obserwował jak próbuje otworzyć bagażnik nieco dłużej niż zwykle i uśmiechnął się, widząc zamaskowane spojrzenie. Nawet nie zerknął poniżej jej twarzy. Kiwnął głową gdy bagażnik się otworzył po czym... ruszył do samochodu i wsiadł do niego, odpalając silnik.
Wystarczyły trzy wprawne ruchy kierownicą i ostre dodanie gazu, by przestawić samochód tak, by oświetlał choć odrobinę koło które miał zmienić. Przejechało kolejne auto, ale nie zatrzymało się. Wyszedł z samochodu zostawiając otwarte drzwi i zaczął rozpinać marynarkę, a później koszule i obie rzucił na przednie siedzenie. Bez zaszczycenia kobiety spojrzeniem ruszył w kierunku otwartego bagażnika. Był w samych jeansach (no i butach, oczywiście), nie lubił jeździć w spodniach od garnituru. Chwycił koło w jedną rękę, w drugą narzędzia schowane w jednym ze schowków, zawsze dodawane do samochodów na takie sytuacje. Po cholerę komuś koło jak nie miał czym go zmienić?
Przyklęknął na ziemi i wsunął lewarek pod samochód.
- Ani jedno, ani drugie.- powiedział podnosząc auto. Po chwili zajął się odkręcaniem starego koła. Mięśnie na jego plecach drgały, jednak widać było że jest przyzwyczajony do wysiłku fizycznego. - Choć już bliżej zabójczo wczesnej konferencji. - dodał zdejmując koło i odstawiając je na bok.

/a przegaduj, Simon raczej wiele nie gada, ale słuchać może xd
avatar
Simon Carter

Liczba postów : 3
Join date : 08/12/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Road 299

Pisanie by Theresa Philips on Wto Mar 19, 2013 5:38 pm

A szkoda. Te niewiadome własnie czyniły ludzi ciekawymi, inaczej żylibyśmy w świecie klonów, znudzeni na śmierć. A niewiadome nie wykluczały się z konkretami - tak wiele ich było jak i niekonkretnych wiadomych, a zdaniem Tess to one bardziej utrudniały dostrzeżenie pełnego, niezakłamanego obrazu. A pozorom nigdy nie wierzyła, pewnie dlatego że sama otaczała się nimi niczym gęstą siecią, delikatnym jedwabnym splotem. NIKT nie był tym, na kogo wyglądał.
Trochę żałowała, ze miała zapasowe koło. Trochę tez żałowała, ze nie była dziwną Amerykanką - choć jak zdążyła się przekonać, niewiasty tej nacji zbyt często nie były w stanie pokonać inteligencją laboratoryjnego szczura i były tak beznadziejnie powtarzalne, ze rozłożenie ich na części pierwsze nie zajmowało na dłużej niż dwa mrugnięcia. Niemniej jednak, była ciekawa, jakby to "załatwił". Jak daleko sięgała jego dżentelmeńska postawa?
Enigmatyczny uśmiech nie był tym, co spodziewała się zobaczyć, niemniej jednak sam w sobie był dość intrygujący. Zaiste, utwierdzał ją tylko w pewności, że ma do czynienia z nietypowym osobnikiem. Wytrawnym graczem - a grać lubiła wręcz za bardzo. Pytanie tylko, co było ich stawką?
Nie próbowała nawet ukrywać zaskoczenia, gdy tak bezpardonowo pozwolił sobie zająć jej samochodem, w ostatniej chwili odsunęła się kilka kroków, szerszy uśmiech sam wypłynął na usta, nie poskramiany wolą właścicielki. Z chwili na chwile robiło się coraz ciekawiej i Tess nie mogła zaprzeczyć, ze to zdecydowanie przyjemny obrót spraw jak na dzisiejszy wieczór, który już myślała że będzie trzeba ratować w którymś ze znanych jak własna torebka kasyn.
Ledwo powstrzymała się przed prostackim okrzykiem jakie zazwyczaj przynależały uczestniczkom panieńskich wieczorów przy pojawieniu się tancerza na scenie, przenośnia ta zresztą nie była tak odległa - bez zawahania postawiłaby solidny tysiąc że dostała z przypadku lepsze widoki niż dziewięćdziesiąt procent widowni show dla kobiet w promieniu kilkuset mil od San Francisco. Zaklaskała dwa razy, nie wypuszczając cygaretki spomiędzy palców, a jej uśmiech mówił więcej, niż uchylenie kapelusza czy delikatny ukłon mógłby.
- Kto by pomyślał... chyba powinnam częściej narażać swoje auto na usterki. Powiedz, fundujesz takie widoki każdej damie w potrzebie czy jestem wyjątkiem? - z jej tonu ciężko było wywnioskować, na ile mówiła szczerze na ile kpiła, z pewnością jednak była rozbawiona. Doprawdy, szykowała się interesująca rozrywka.
- Pytanie, jak blisko? Osobiście nie znam zbyt wiele powodów by opuszczać łóżko przed 12, a ty - mam nadzieję że nie masz przeciwko, "panowanie" zostawiam dla staruszków w okolicach osiemdziesiątki - też nie wyglądasz na kogoś chętnego do wczesnych pobudek. No, chyba że taka pobudka przynosi odpowiednie korzyści. - a o tych mówiąc, Tessa nie spodziewała się, że głupi wypadek, niewygodna przeszkoda na drodze przyniesie jej jakiekolwiek. Jak widać jednak była szczęściarą, albo Los wyjątkowo ja lubił - z nieukrywaną przyjemnością podziwiała pracujące mięśnie na jego plecach. Z pewnością była estetką, odmawianie sobie więcej niż przyjemnych widoków uważała za zwyczajną głupotę.
- Och, chyba że to bardzo późne tete-a-tete, ze śniadaniem w pakiecie? Róż co prawda nie wieziesz, ale przecież możemy dziękować Stwórcy za takie wynalazki jak całodobowe kwiaciarnie i uliczników, zdzierających z naiwnych romantyków ostatnie grosze za odrobinę atencji w przywiędniętych płatkach. - dodała tonem odkrycia, jakby zdziwiona że wcześniej nie pomyślała o takiej opcji, cóż za niedopatrzenie z jej strony!


[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Theresa Philips

Liczba postów : 23
Join date : 26/01/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Road 299

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: BLUE LAKE :: OBRZEŻA

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach